Leokadia Lubinecka nie żyje

Tuż przed świętami Wielkiej Nocy z Ustki dotarła do nas smutna wiadomość. W czwartek zmarła nasza wieloletnia redakcyjna koleżanka i szefowa Lucyna Lubiniecka.
Po skończeniu studiów filologicznych w Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie trafiła na studia dziennikarskie do Warszawy. Wkrótce przeprowadziła się do Ustki, gdzie podjął służbę w ówczesnym Centrum Szkolenia Specjalistów Marynarki Wojennej jej pierwszy mąż. Z tym miastem i ze Słupskiem związała swoje losy.

 

Po pracy najpierw w Głosie Koszalińskim, a potem Głosie Pomorza została jedną z założycielek nowego tytułu na lokalnym rynku prasowym, Głosu Słupskiego. Piastowała w nim funkcję kierownika redakcji i zastępcy redaktora naczelnego. Do końca, czyli przejęcia go przez właścicieli Głosu Pomorza, pozostała wierna temu tytułowi. Kilka lat po przedwczesnej śmierci męża wyszła powtórnie za mąż za Witolda Lubinieckiego, znakomitego malarza marynistę.

Po przejściu na emeryturę związała się z Tygodnikiem Zbliżenia, którego została redakcyjną szefową. 

Najlepiej odnajdowała się w tematach o charakterze społecznym. Potrafiła dostrzec dramaty ludzkie nawet w pozornie błahych problemach i przedstawić je w sposób poruszający czytelnika. Nieobce były jej tematy rodzącej się w latach 90. ubiegłego wieku samorządności. Swobodnie poruszała się także w zagadnieniach gospodarczych. Z pełnym oddaniem, umiejętnie nawiązując kontakty z lokalnymi przedsiębiorcami, poświęcała się organizacji Balów Charytatywnych Głosu Słupskiego.

Dochód z nich służył zakupowi wysokiej klasy sprzętu medycznego dla słupskiego szpitala. Każdego roku dla innego oddziału. Te związki skłoniły ją także do zajęcia się tematyką prozdrowotną, a publikowane jej rozmowy z lekarzami specjalistami były szeroko komentowane i bardzo przychylnie odbierane przez czytelników.

Fot. Zbigniew Bielecki

Lucyna była jednak przede wszystkim bardzo ciepłym i dobrym człowiekiem. Nie do wszystkich przekonywała się od razu, ale jeśli tak się stało, można było na nią zawsze liczyć. Była wymagającą szefową. Chciała też i umiała pomóc adeptom dziennikarstwa. Wielu zawdzięcza jej pokonanie pierwszych oporów tej zawodowej materii. Lucyna miała niespełna 69 lat.
Będzie nam Ciebie brakowało, ale nigdy nie odejdziesz z naszej pamięci.

Ryszard Hetnarowicz

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *