Od sceny po nagrobek
Początki polskiej sceny teatralnej w powszechnym mniemaniu wiąże się z nazwiskiem Wojciecha Bogusławskiego i jego „Krakowiakami i Góralami”. Tymczasem do historii - jako autor sztuki, która w listopadzie 1765 roku zainaugurowała działalność teatru narodowego – przeszedł Józef Bielawski. Ten fligeladiutant (przyboczny) królewski jako jedyny wziął udział w konkursie na komedię polską ogłoszonym przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Posiłkując się Molierem, a właściwie przerabiając jego sztukę, napisał „Natrętów”, sztukę na wyjątkowo miernym poziomie literackim (nie mówiąc już o walorach dramaturgicznych). Zyskał nie tylko 200 dukatów nagrody, ale również powód – w swoim mniemaniu - do dumy. W tę wbił go całkowicie nieopatrznie książę Adam Czartoryski, pisząc:„Chwycił szczęśliwie niektóre charaktery, pełen jest ognia. Spodziewać się należy, że ćwiczenie i pracowitość potrzebnej mu doda regularności”.
Książę się przeliczył a Bielawski szybko stał się intruzem w warszawskich salonach, autorem licznych skandali obyczajowych i... symbolem zadufanego w sobie samochwały. Uwielbiał porównywać się do Moliera, czym wzbudzał kpiny i prowokował do jawnych drwin. Nic dziwnego, że nawet druga (i ostatnia) jego komedia zatytułowana „Dziwak”, nie uchroniła go przed odsunięciem przez króla od teatru.
Ironią dziejów jest, że nieśmiertelność zapewnił mu oświeceniowy szyderca Kajetan Węgierski. Otóż spod jego pióra wyszedł – jeszcze za życia Bielawskiego – prześmiewczy "Nagrobek Bielawskiemu":
„Tu leży Bielawski, szanujcie tę ciszę,
Bo jak się obudzi, komedyą napisze.”
Sam Bielawski miał to skomentować następująco: „Natrętem na scenę wszedłem, natrętem na salonach bywałem, to i po śmierci natrętem powracać będę... Ta sława już nie przeminie".

- Dlaczego Francuzi nie chcą tarczy antyrakietowej?
- Bo ich Carla Bruni.
***
- Z moją żoną się trzeba obchodzić jak z jajkiem.
- Czyli?
- Znosić...
***
Wchodzi student na egzamin, profesor pyta:
- I co?
- Koniak.
- Koniak? To DOBRZE.
- Nie, panie profesorze. To BARDZO DOBRY koniak.
***
Dwaj dziennikarze rozmawiają na temat sytuacji w kraju:
- Ja zupełnie nie rozumiem obecnej sytuacji ekonomicznej.
- Ja ci zaraz wytłumaczę.
- Wytłumaczyć ja też potrafię, tylko że nie rozumiem...
***
Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem świętego.
Mały obejrzał obrazek i pyta:
- Masz więcej?
Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta:
- A z dinozaurami masz?
Anonim, 2008-11-28 10:43:51
Ile jaj ma Barack?
- oba ma! :)