Szóstka małych skrzatów, „spokrewnionych” ze słynnym Słupskim Chłopczykiem, zrobiła światową karierę w filmie animowanym. Człowiek, który je wymyślił mówi, że skrzaty powstały w jego głowie w czasach dzieciństwa, a inspiracją były laleczki przedstawiające m.in. Słupskiego Chłopczyka. Przedwojenni słupszczanie dbali o to, by laleczki nie były jednakowe i miały indywidualny charakter. A dzieci mogły przebierać i wybierać w rozmaitych propozycjach, zgodnie z własną fantazją.
Wolf Gerlach -„ojciec” filmowych gwiazdorów, urodzony w Słupsku w 1928 r., miał w rodzinnym mieszkaniu (na dzisiejszej ul. Arciszewskiego) dziecinny pokój wypełniony figurkami – laleczkami, ale ważny ślad zostawiła w jego pamięci dowcipna kampania reklamowa towarzysząca promocji sera typu „camembert” o wdzięcznej nazwie „Słupski Chłopczyk”. Bezustannie wędrujący, przeżywający śmieszne przygody chłopczyk w krótkich, białych spodenkach, czerwonym kubraczku i wielkiej czerwonej czapce z pomponem, był wówczas ulubieńcem wielu dzieci. Temu samotnemu wędrowcowi wiele lat później Wolf Gerlach stworzył równie wesołych kompanów, wywodzących się ze słupskich opowieści dla dzieci.
Wolf Gerlach mógł z bliska obserwować życie słupskiej reklamy, bowiem jego ojciec był architektem wnętrz zatrudnionym w wielkim domu towarowym Gustawa Zeecka, znajdującym się na wprost ratusza. Wolf już jako uczeń słynnej Stephanschule (dzisiejszego LO nr I) zdradzał wielki talent do rysowania, ale nie zdążył nim zabłysnąć w Słupsku, bowiem w latach 30. XX w. jego ojcu zaproponowano intratną pracę na wyspie Langeoog położonej na Morzu Północnym. Tam rodzina przebywała aż do zakończenia II wojny. Już po wojnie, gdy Wolf Gerlach rozpoczynał samodzielne życie, trafił do teatru w Oldenburgu, gdzie poznawał tajniki scenografii teatralnej. W 1954 r. ożenił się i szukał dodatkowych źródeł utrzymania. Na świat przyszła trójka dzieci, które były pierwszymi widzami ojcowskiej „produkcji rysunkowej”. Rysował komiksy dla dzieci, konstruował reklamy, wreszcie los zetknął go z wytwórnią filmów animowanych w Wiesbaden. Początkowo był filmowym scenografem. W 1963 r. „przyszły na świat” wesołe skrzaty. Cała szóstka nawiązywała do przedwojennych słupskich tradycji, laleczek obdarzonych indywidualnym charakterem.
Każdy skrzacik miał niepowtarzalną osobowość
Berti – wieczny majsterkowicz, Anton – typowy konsument wszystkiego, co przynosi nowa technika, Edi – poeta i pięknoduch, Fryc – sportowiec uwielbiający modę, Koni - oczarowany wszelkimi nowościami, Det - wszystkowiedzący mądrala, popisujący się wiedzą z książek. Pierwsze wersje przygód skrzatów były oczywiście czarno - białe. Wolf Gerlach narysował je jako żart reklamowy, ale pomysł był świetny i doczekał się rozlicznych kontynuacji. Bardzo szybko zorientował się w możliwościach wykorzystania skrzatów dla telewizji założyciel programu ZDF – Karl Holzamer i zaprosił rysownika do swojego programu. Od tego czasu skrzaty zaczęły robić karierę filmową. Były bohaterami dobranocek dla dzieci. Znały je dzieci w Korei, Afryce i Ameryce. Do Polski, niestety, filmy te nie dotarły. To była pierwsza rola skrzatów. Później wykorzystywano je w planszach oznajmiających przerwę w nadawaniu programu, prowadziły wiele programów reklamowych., występowały z osobistościami świata kultury.
Skrzaty pracusie
Kiedy skrzaty obchodziły jubileusz 40 lecia pracy w telewizji w 2003 r. napisano w prasie niemieckiej, że są najstarszymi pracownikami programu ZDF i jako jedyni pracują bez odpoczynku. Szóstka wesołych ludzików, jak nazywano je w telewizji, zyskała wielką sławę, a na ich twórcę spadał od 1983 r. deszcz nagród i zaszczytów. Skrzaty są dowcipne, wesołe, życzliwe dzieciom. Odnotowując jubileusz 40 lecia urodzin wesołych ludzików w czasopiśmie „Pommern” Hubert Böttcher napisał, że zmieniały się one wraz z czasami, w jakich toczyły się ich przygody. Wyrosły z krótkich spodenek, założyły dżinsy, zaczęły posługiwać się komputerami. Szczupłe w latach 60. figurki przytyły w pierwszych latach XXI wieku. Dla przedwojennych mieszkańców Pomorza są uosobieniem pomorskości, dowcipu, otwartości na świat, życzliwości i radzenia sobie z wszelkimi trudnościami.
W 1996 r. zdobyły, jako osobowości szklanego ekranu, nagrodę „Fernseh- Mythos – Preis”. Niedawno niemiecki program telewizyjny WDR postanowił przeprowadzić wesołym ludzikom „kurację odmładzającą”, ale już w niej nie uczestniczył Wolf Gerlach, tylko komputery. Rysownik przestał rysować komiksy i pracować nad filmami animowanymi. 80 letni artysta maluje już tylko obrazy w swojej pracowni, w maleńkiej miejscowości wypoczynkowej, niedaleko Oldenburga – Bad Zwichenahn.
Skrzatów nie obejrzymy
Niestety, nie ma szans na obejrzenie filmów z wesołymi ludzikami, które są równie nieśmiertelne jak czeski Rumcajs z Zahoreckiego Lasu, czy polski Bolek i Lolek. Pogodne, europejskie filmy dla dzieci przegrywają bowiem w polskiej telewizji z japońskim chłamem i amerykańską szmirą. Jedna z wielbicielek talentu rysownika - Isabell Selheim przywiozła mi laleczkę, która powstała według wzoru skrzatów w latach 60. XX wieku. Pyzaty uśmiechnięty od ucha do ucha okularnik – Det nawiązuje do popularnych przedwojennych słupskich figurek, jakich pełno było w dziecięcych pokojach. Pewnie dziś by z lalką Barbie konkurencji nie wygrał, jednak pomysł słupskich skrzatów – zabawek dla dzieci, wart jest rozważenia.