Środa, 23 maja 2012 roku, Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 00:00

Temp.: 14 °C
Ciśn.: 1017 hPa
Wiatr: 13 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
Słupsk, 2008-12-19
Z Natalią Sikorą rozmawia Edyta Paszko
„Kosmiczna przestrzeń” w poezji śpiewanej

W którym momencie zaczęły się Twoje sukcesy artystyczne?
- Takim strzałem w dziesiątkę był wyjazd w klasie maturalnej na Przegląd Piosenki Aktorskiej – PPA Wrocław 2005. Po wygranej tego festiwalu telefon zaczął dzwonić, zaczęły się wyjazdy na koncerty i kolejne propozycje.

Poszłaś za ciosem i zaczęłaś studiować aktorstwo w Warszawie. Kiedy jednak odwiedzasz Słupsk, podkreślasz swój sentyment do Teatru Rondo…
- Często wracam pamięcią do tego miejsca i ludzi, dla których prócz teatru, nie istniało nic więcej. Akademia Teatralna przyciąga zarówno tych, którzy chcą zarabiać pieniądze w serialach, jak i tych, dla których głównym miejscem jest teatr. Podejrzewam, że gdyby nie Rondo miałabym większe problemy. Cieszę się, że mogłam zdobyć w nim pierwsze szlify. Dzięki temu wyjechałam do Warszawy z przekonaniem, że będę kultywowała to, co jest w zgodzie ze mną, czyli tworzyła i przekazywała ludziom rzeczy wartościowe.

A więc szczerość względem siebie i innych na scenie…
- Każdy koncert jest osobną historią i próbą przekazania ludziom tego, co mam w sobie. Żeby sobie popłakali, uśmiechnęli się, robili co chcą, byleby to było szczere. Koncert różnie się rozwija. Bywa, że zaczynamy grać i czujemy ze strony ludzi otwartość i idziemy za tym. Jeśli nagle zamykają się w sobie, chowają, wówczas to samo dzieje się w nas. Gdy człowiek nie czuje się bezpiecznie, musi się bardzo przełamywać, żeby coś zrobić.

Posiadasz jakiegoś mentora muzycznego bądź aktorskiego?
- Jeśli chodzi o śpiewanie to absolutnie Czesław Niemen i przypuszczam, że zawsze tak będzie. A co się tyczy aktorstwa to Steve McQeen. Jest o nim film dokumentalny, który potrafię oglądać pięć razy w miesiącu. Padają w nim słowa, że jeśli wszyscy potrafiliby tak uchwycić chwilę, jak to robił McQeen, to mielibyśmy naprawdę dobre filmy.

Wolisz prozę czy poezję?
Poezję.

Często jednak przyznajesz, że jesteś zafascynowana prozą i dramatami Witkacego…
- Kiedy zabieram się za teksty Witkacego, szalenie łatwo w nie wnikam. Jak się „nakręcę” i naładuję energią, a zazwyczaj mam jej dużo, to jego sztuka bezproblemowo przekłada się na moją twórczość. Witkacy ma w sobie taką dawkę absurdu… Ja czasami też dochodzę do takiego poziomu, i w życiu, i w sztuce. Generalnie – chwilo trwaj, przygodo trwaj!

A propos przygody i chwili obecnej… Ze swoim zespołem pracujesz właśnie nad debiutancką płytą pt. Natalia Sikora.
- Z Piotrem Lucewiczem zagraliśmy w Radio Koszalin koncert z okazji nadania scenie tej rozgłośni imienia Czesława Niemena, gdyż mamy w swoim repertuarze sporo jego utworów. Na tyle to się spodobało ekipie radia, że zaproponowano mi wydanie płyty. To stało się takim zapłonem, żeby nasza twórczość nie zamykała się tylko na nocnych improwizacjach, ale żeby wreszcie zebrać ekipę i nagrać płytę. Daliśmy ogłoszenie do Internetu i muzycy sami się do nas odezwali. Dzisiaj w skład zespołu wchodzi: pianino, gitara, kontrabas, wiolonczela, bas – zgrana, duża, ośmioosobowa grupa.

Historia dość szalona...
- Dla nas samych to absolutne szaleństwo! Bo tak: spotyka się osiem osób, praktycznie w jeden miesiąc nagrywamy płytę. Stwierdziliśmy, że to niesamowita okazja. Razem się wygłupiamy, płaczemy, podobnie odbieramy rzeczywistość, czujemy się ze sobą bezpiecznie. To daje natchnienie do pisania tekstów, komponowania muzyki. To właśnie niezwykłość tej materii, jaką jest porozumienie między ludźmi. Jest kwintesencją tego, co myślimy o świecie – jak ludzie w naszym wieku egzystują w dzisiejszej, zagalopowanej, chaotycznej rzeczywistości, jak my sobie w niej radzimy. Mogliśmy w studio nagrywać absolutnie swobodnie, nikt nam nie narzucał materiału, tekstów. Nazwaliśmy się FreeZbe, czyli wolność plus bycie. Płyta ma być wydana w styczniu, lutym.

Jakie brzmienia będzie można usłyszeć na płycie?
- Można powiedzieć – chaos, ale poukładany. To, co od samego początku jest dla nas bardzo istotne, to tekst i rozwiązania muzyczne zgodne z treściami utworów. Stąd mieszamy w nich kilka gatunków – i funk, i jazz, i trochę bluesa. Nie ma techno, ale będzie utwór, który nazywa się „Kosmiczna przestrzeń”. Wykorzystujemy w nim elektronikę, absolutnie dla żartu.

Płyta przyniesie rewolucję brzmieniową?
- Strasznie lubię blues, rock i taką muzyczną przestrzenią był słupski zespół Magmen, w którym śpiewałam. Zaczęło mi jednak brakować lepszej jakości tekstu, o głębszym znaczeniu, bardziej niejednoznacznych. Stąd, nagle, takie otworzenie się w moim życiu rozdziału piosenka aktorska, artystyczna. A w tej chwili, za sprawą tej płyty stało się coś pięknego, bo to się połączyło. Dla mnie to ogromna radość. Serce rośnie!

Swoją przyszłość łączysz bardziej z muzyką czy z aktorstwem?
- Myślałam, że to można połączyć, dziś wydaje mi się to mniej możliwe, tym bardziej, że wszystkiemu poświęcam się całą sobą. Ale jeśli człowiek ma w sobie dość samozaparcia to jedną i drugą dziedziną może zajmować się na 100 procent. Muzyka i teatr nie wykluczają się wzajemnie. W muzyce jest wszystko, wszelkie stany emocjonalne. Dla mnie jest nieskrępowaną inspiracją dla aktorstwa, tylko trzeba być otwartym.

- Twój ulubiony utwór?
Utworem, do którego wracam, żeby się oczyścić, jest Since I have been loving You zespołu Led Zeppelin. To taka perełka. A utworów, które lubię, jest bardzo dużo.

Masz receptę na sukces?
- Sukces kojarzy mi się z przepychaniem łokciami, dlatego nie lubię używać tego słowa. Jakieś trzy lata temu rozmawiałam z Hanią Banaszak i Mirosławem Czyżykiewiczem, którzy zajmują się wartościową piosenką i oni zawsze powtarzali mi jedno – szczerość. A druga rzecz – ciągłe szukanie w sobie nowych rozwiązań, nie zamykanie się w jednym gatunku, estetyce, współpraca z jak największą ilością osób. Jeśli się rzetelnie, bezinteresownie i uczciwie podchodzi do swojej twórczości, to odbiorca się znajduje. Rynek muzyczny jest załadowany komercyjną błazenadą i jeszcze chwila a ludzie znów będą chcieli słuchać słów, zastanawiać nad muzyką. Myślę, że taki moment nadchodzi.

Edyta Paszko
1008
gazeta

Dodaj komentarz:

 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 5

Odwiedzin dzisiaj: 21
Wyświetleń dzisiaj: 47
Odwiedzin: 1382316
Wyświetleń: 1780341
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone