

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 00:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1017 hPa ![]() Wiatr: 13 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 14/11 | następny >>>
Słupsk, 2008-12-19
Moje życie w chórze!
Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia! Nie poprzedzała jej dziecięca fascynacja. Początki tego wieloletniego związku dyktowała wola rodziców i... strach przed nauczycielką gry na pianinie. To ją zmuszało do nauki i stopniowo prowadziło do mistrzostwa w prowadzeniu zespołów wokalnych i chórów. Jolanta Otwinowska obchodzi jubileusz 35-lecia pracy artystycznej. Z tej okazji odbył się w Słupskim Ośrodku Kultury uroczysty koncert prowadzonych przez nią chórów.
Na scenie SOK pojawiła się blisko setka chórzystów. Wśród nich członkowie tego o największych osiągnięciach i sławie – Młodzieżowego Chóru „Kantele” z I Liceum Ogólnokształcącego; tego z tęsknot i marzeń jubilatki, a niedawno reaktywowanego – Chóru Nauczycielskiego ZNP oraz największa niespodzianka i wzruszenie – Chóru Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Słupsku. - Koledzy i znajomi nauczyciele namawiali mnie, bym założyła zespół kameralny. Zapewniali, że będą śpiewać. Bałam się, że to nie wypali. Sama śpiewałam kiedyś w „Madrygałach”... Marzyłam, by ta słupska tradycja odżyła. Mój syn, który jest muzykiem, powiedział mi: Mamo! Zrób to, bo później będziesz żałowała. Któregoś dnia po prostu zajrzałam do ZNP, zapytałam Ewę Jakubowicz, ówczesną prezes, o możliwość poprowadzenia zespołu i okazało się, że dobrze trafiłam – opowiada Jolanta Otwinowska.
Pojawienie się na scenie najstarszych chórzystów wywołało podziw, wzruszenie i spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem. - Nie będzie przesady, jeżeli powiem, że ogromna większość osób stojących na tej scenie zaśpiewała po raz pierwszy właśnie tutaj! W chórze Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Proszę mi wierzyć, że zarówno dla nich, jak i dla mnie było to duże przeżycie. Podziwiam w nich tę energię, niemal młodzieńczy zapał do zrobienia czegoś, czego nigdy wcześniej nie robili! Nie mówię już o ambicji, bo tej mogą im pozazdrościć wszyscy. Benefis Jolanty Otwinowskiej nie mógł obyć się bez gratulacji, życzeń i upominków od chórzystów, wychowanków, przyjaciół i znajomych. Miasto także doceniło wkład jubilatki w rozwój wokalistyki chóralnej. Maciej Kobyliński, prezydent Słupska nie tylko podjął decyzję o współfinansowaniu koncertu, ale i przyznał jubilatce Nagrodę Prezydenta Miasta III stopnia. Dyrygentka utonęła w morzu kwiatów, ale w tej powodzi życzeń nie zapomniała o podziękowaniach dla swojego słupskiego mistrza dyrygentury, Henryka Stillera. Z jego rąk otrzymała szczególne wyróżnienie - złotą odznakę Polskiego Związku Chórów i Orkiestr. (hrk)
Fot. Zbigniew Bielecki
1010
<<< poprzedni
| 14/11 | następny >>>
Dodaj komentarz:zibi, 2009-01-11 07:23:36
Widzę wiele nieścisłości w artykule- wydaje się, że mamy do czynienia z ideałem kobiety.Idealna matka, żona i kobieta.Pani Jolanta Mendyk, przepraszam Otwinowska po "burzliwych" latach swojego życia stała się wzorem do naśladowania.Myślę, że w tej sytuacji można ją postawić w jednym szerergu z innymi wybitnymi kobietami m. Słupsk np.dyr II LO
pozdro
|