

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 00:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1017 hPa ![]() Wiatr: 13 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 15/9 | następny >>>
Słupsk, 2009-01-23
Jedna wielka rodzina
W tym roku Miejskie Przedszkole Integracyjne Nr 8 przy ulicy Wiatracznej – pierwsze i jak dotąd jedyne tego typu w Słupsku – obchodzi dziesięć lat istnienia. Dla wielu rodziców dzieci niepełnosprawnych utworzenie takiej placówki było przysłowiowym zbawieniem. Mało kto zdaje sobie sprawę z trudności, jakie muszą codziennie pokonywać rodzice chorych dzieci.
- Jesteśmy placówka usługową – mówi Józefa Budzich. – Świadczymy usługi, a naszym klientem jest rodzic, szczególnie wymagający, nasza usługa jest też bardzo złożona. Opieka i wychowanie, praca dydaktyczna, wyrównywanie szans edukacyjnych i zapewnienie wszechstronnego rozwoju każdemu wychowankowi – to nasze główne zadania. Oprócz dzieci zdrowych w przedszkolu uczą się i bawią dzieci z różnymi schorzeniami. Są maluchy autystyczne, z zespołem Downa, niedowidzące, niedosłyszące, na wózkach inwalidzkich, z opóźnieniem psychoruchowym, z deficytem intelektualnym. - Praca z takimi dzieciaczkami wymaga od nas ciągłego dokształcania się – mówi Jolanta Gryglewicz, nauczyciel oligofrenopedagog. – Każdy przypadek jest inny, a zdarzały się choroby i niepełnosprawności sprzężone, będące dla nas nowością. Dlatego uczymy się, poznajemy nowe metody, bo inaczej nie mogłybyśmy właściwie pomagać. Przedszkole jest świetnie wyposażone i dostosowane do potrzeb i możliwości dzieci niepełnosprawnych. Jest winda, podjazd, przystosowane łazienki, specjalne meble. Baza jest ciągle doposażana. Dzieci korzystają z gabinetu logopedycznego, gabinetów rehabilitacji ruchowej, terapii pedagogicznej, integracji sensorycznej, Sali Doświadczania Świata. Maluchy mają do swojej dyspozycji salę widowiskowo-teatralną i salę plastyczną. - Gabinet integracji sensorycznej jest naszym ostatnim nabytkiem – mówi dyrektor Budzich. – Udało się go stworzyć dzięki sponsorom. Było to przedsięwzięcie wymagające sporych nakładów finansowych. Udało mi się zebrać prawie czterdzieści tysięcy Wsparły nas firmy Drutex, Teatr Nowy, Laminopol. Wodociągi, PFRON. Przedszkole integracyjne jest wytypowane uchwałą Rady Miasta jako placówka wczesnego wspomagania rozwoju. - W praktyce znaczy to tyle, że mogą zgłaszać się do nas rodzice dzieci niepełnosprawnych lub nie rozwijających się prawidłowo – wyjaśnia Józefa Budzich. – Dla takiego dziecka tworzony jest specjalny zespół terapeutyczny, który opracowuje indywidualny program wspierania. Rodzice i dzieci mogą skorzystać z ośmiu lub czterech godzin w miesiącu pomocy naszych specjalistów i w naszych gabinetach. Całość finansuje Urząd Miasta.
Niedawno placówka zdobyła główna nagrodę w konkursie prezydenta Słupska „Przyjaciel Osób Niepełnosprawnych” w kategorii firma lub instytucja. - Nie dostaliśmy tej nagrody za „zwykłą’ działalność – mówi Jolanta Gryglewicz. – Nominowała nas Rada Rodziców za to, co robimy ponad. Za społeczną działalność dyrektora i całej kadry. Interesuje nas całe życie dziecka, współpracujemy z Caritasem, z Akademią Pedagogiczną. Poza tym mamy świetnie zorganizowany system informacyjny. Chcemy docierać do rodziców, żeby wiedzieli, gdzie mogą szukać profesjonalnego wsparcia. Sama, po godzinach pracy zanoszę foldery do poradni pediatrycznych i zostawiam lekarkom. Jesteśmy jedną wielką rodziną. Czas spędzony z nami rodzice i dzieci wspominają bardzo ciepło. Z wieloma obecnymi i dawnymi wychowankami spotykamy się na uroczystościach domowych, szkolnych, dostajemy kartki z życzeniami na święta. Zapraszane jesteśmy na komunie i urodziny. Rodzice również bardzo angażują się w działania na rzecz przedszkola. - Często organizujemy festyny – dopowiada dyrektor Budzich. – Pomoc rodziców jest nieoceniona. Pieką ciasta, przekazują różne przedmioty, które potem licytowane są na aukcji. Czasami są to naprawdę cenne rzeczy – mama złotnik podarowała nam ostatnio kilka złotych pierścionków, inna mama namalowała obraz. Wszystkie zebrane w ten sposób fundusze wykorzystywane są na potrzeby dzieci. Teraz zbieramy pieniążki na dokupienie zabawek na nasz plac zabaw, a najbardziej marzy nam się karuzela. Ważne jest również to, że moi pracownicy, w wielu wypadkach ci sami od początku są pozytywnie nastawieni do ciężkiej pracy. Wszyscy muszą być przygotowani i świadomi, włącznie z konserwatorem, w jakiej placówce pracują. No i na koniec muszę pochwalić nasze kucharki, panie Joasię, Wiesię, Marzenkę i intendentkę Elę – również pracujące od początku. Trafiają do nas dzieci z różnymi dietami, dla których trzeba opracowywać specjalny jadłospis. Katarzyna Sowińska
Fot. autorka
1036
<<< poprzedni
| 15/9 | następny >>>
Dodaj komentarz: |