

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 00:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1017 hPa ![]() Wiatr: 13 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 16/10 | następny >>>
Słupsk, 2009-02-06
Rozmowa z Jolantą Nitkowską-Węglarz, słupską pisarką i dziennikarką
Skarby słupskich mniszek
- Chciałabym trafić na ślad kosztowności, jakie musiały posiadać bogate słupskie norbertanki. Jednak skarby, o których piszę, to ocalałe z dziejowych zawieruch dzieła sztuki związane z kościołami należącymi do klasztoru. Średniowieczne norbertanki były obiektem zainteresowania kilku historyków. Podążałam śladami ich badań i zrelacjonowałam fascynujący fragment średniowiecznej historii, w której jest miejsce na romans podstarzałego księcia Mściwoja z zakonnicą, opowieść o tropieniu najcenniejszych zabytków sakralnych oraz o dylematach związanych z ich ochroną. W książce są też reportaże o ludziach i wydarzeniach, które wydawały mi się bardzo intrygujące. Prezentuję badania słupskich historyków, udostępnione mi źródła niemieckie i dokumenty z zasobów archiwalnych. Ta książka jest kontynuacją wydanego przed kilku laty „Słupska- miasta niezwykłego”. - Jak długo powstawała nowa książka? - Pierwszy reportaż napisałam w 2000 r. Ostatni w Sylwestra 2008 r. Kilka pojawiło się wcześniej na łamach nieistniejącego już „Głosu Słupskiego”, a czas dopisał do nich ciąg dalszy, który okazał się bardzo interesujący. Wspomnę tylko o obecnej „karierze” słupskiego niedźwiadka szczęścia, czy o serku „Słupski Chłopczyk”. Kiedy je przed laty wyciągałam z archiwalnych zapisów, nawet nie przypuszczałam, że tak świetnie się zaaklimatyzują w dzisiejszym świecie. Duża to zasługa prezydenta Macieja Kobylińskiego, który doprowadził do oficjalnego przekazania Słupskowi oryginalnych receptur wytwarzania słupskiego serka , a teraz dąży do odzyskania oryginału bursztynowego niedźwiadka znajdującego się w muzeum w Stralsundzie . Tym sposobem do starych historii czas dopisuje nowe. Opisałam m.in. dzieje organów z kościoła św. Jacka i ważną w procesie ich rekonstrukcji postać Joachima Schwarza, który pod koniec XX w. ogromnie zaangażował się w dzieło ratowania instrumentu. - Czy któraś z opisanych przez Ciebie historii jest ci szczególnie bliska? - Do wszystkich mam bardzo emocjonalny stosunek, czasem wynikający z osobistych sympatii do ludzi, którzy byli moimi przewodnikami, czasem z powodu dramatycznych ludzkich losów, jakie odsłaniały materiały źródłowe. Najwięcej radości sprawiło mi jednak tropienie śladów słupskiej architektury secesyjnej. Tak mi się spodobało szukanie domów mających secesyjne elewacje, że teraz widzę je w każdym zakątku Słupska. Pożytek z szukania taki, że dziś sama przyznaję rację Niemcom, którzy nazywają Słupsk miastem secesji, bo ona rzeczywiście stanowi o jego urodzie i charakterze. - Kiedy książka trafi do Czytelników? - Wydawcą „Skarbów słupskich mniszek” jest Urząd Miejski w Słupsku, a książka stanowi kolejny tytuł w serii wydawniczej „Bursztynowego niedźwiadka”. Zależy mi, by promocja książki odbyła się 26 marca, bowiem tego dnia przyjeżdża do Słupska Methild Schwarz - jedna z moich literackich bohaterek, a chór pod dyrekcją adiunkt Beaty Wróblewskiej zaoferował się zaśpiewać dla słupszczan kilka pieśni prof. Schwarza. Promocja książki będzie zatem także pierwszą publiczną próbą pokazania wspólnego przedsięwzięcia muzycznego Polaków i Niemców, których łączy Słupsk. Chciałabym, by ten dzień był okazją do spotkania z przyjaciółmi, bibliotekarzami i Czytelnikami także z powodu trzydziestolecia mojej pracy twórczej. - Czy następna książka jest już na warsztacie? - Wyciągam z wielu szuflad zgromadzone materiały archiwalne i przez najbliższy rok zamierzam przeżywać przygody tylko w baśniowym świecie. Dziękuje za rozmowę. Leokadia Lubiniecka
Fot. Zbigniew Bielecki
1054
<<< poprzedni
| 16/10 | następny >>>
Dodaj komentarz: |