Środa, 23 maja 2012 roku, Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 01:00

Temp.: 14 °C
Ciśn.: 1017 hPa
Wiatr: 13 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
Słupsk, powiat słupski, 2009-02-20
Cmentarz za unijne pieniądze?
Ten problem nie znalazł rozwiązania przez dziesiątki lat. W czasach komunistycznych stanowił temat zakazany, później też nie szukano recepty na generalne uporządkowanie sprawy przedwojennych cmentarzy. Niszczeją one w wielu pomorskich miejscowościach, niszczeją na przedwojennych polskich kresach wschodnich. Jako problem ponadnarodowy, ratowanie starych cmentarzy powinno stać się przedmiotem zainteresowania Unii Europejskiej. Gdyby zajęli się tym europarlamentarzyści, być może znalazłoby się wspólne rozwiązanie dla wszystkich krajów i za pieniądze unijne można by uratować miejsca pochówku tam, gdzie nie ma już potomków ludzi spoczywających na cmentarzach.

Niemieckie płyty nagrobne, wykopywane podczas robót ziemnych, budowy dróg czy poszerzania cmentarzy stanowią kłopot dla gospodarzy terenu, bowiem nie wiadomo, co z nimi począć. Czasem nagrobek ma szczęście i trafi np. na teren słupskiego cmentarza, gdzie jest specjalny teren przeznaczony na ten cel. Częściej jednak rzucony na pobocze, pada łupem złodziei, którzy sprzedają go kamieniarzom jako surowiec do produkcji pomników. To, co wykopane z ziemi stanowi jednak margines. Boleśniejsza jest sprawa starych wiejskich cmentarzy, które niszczeją na naszych oczach. Na grobach wyrosły drzewa, mogiły zdewastowali wandale, nagrobki pokradli złodzieje. To, co oparło się socjalistycznej fali zniszczeń, teraz ginie ze zwykłego zaniedbania. Lokalne samorządy mają zbyt wiele ważniejszych wydatków, by wydawać pieniądze na groby, którymi przestali się interesować bliscy zmarłych. Stowarzyszenia byłych mieszkańców skupiają starych ludzi, których nie stać na finansowanie ochrony nekropolii. Sprawa jest o tyle trudna, że dopiero teraz zaczyna się postrzegać te miejsca jako ważny element lokalnej kultury.

Planowe niszczenie wrogiego

Związana z poznańskim ośrodkiem etnograficznym dr Magdalena Bonowska ocenia, że wymowa planowego niszczenia pomorskich cmentarzy miała głęboki podtekst. – Były one postrzegane jako niemieckie, zatem wrogie, obce. Dlatego należało je zniszczyć i niszczono skutecznie. Nikogo wtedy nie obchodziło, że byli to ludzie „stąd”, z Pomorza, że tu w małych miasteczkach i wsiach była ich ojczyzna. Wandalizm przynoszący zniszczenie cmentarzy jest nie tylko przejawem bezmyślności i głupoty. Groby były wymownym znakiem, zaświadczającym o prawie własności do danego obszaru. Niszczono je zatem, by zaprzeczyć faktowi, że ziemia ta należała do ludzi w niej pochowanych.

Planowe niszczenie niemieckich cmentarzy odbywało się na Pomorzu w latach 60. i 70., ale niewielka ilość, mimo wszystko, uniknęła zagłady. I te cmentarze trzeba by dziś uratować. Dość późno, bo dopiero pól wieku po wojnie, dokonała się zmiana sposobu traktowania tych szczególnych miejsc. Dziś już nie ma społecznego przyzwolenia na niszczenie miejsc pochówku. I tak pojawiły się w wielu miejscowościach, zupełnie nowe, specyficzne obiekty – lapidaria, wydzielone na aktualnych cmentarzach miejsca, gdzie zwożone są ocalałe nagrobki przedwojennych mieszkańców. Jednymi z pierwszych były zbudowane w Bruskowie Wielkim i Słupsku. Teraz trwają przygotowania do utworzenia lapidarium w Zębowie (gm. Kobylnica), dokąd mają trafić poniemieckie nagrobki z terenu gminy.

- W moim odczuciu lapidaria stały się na Pomorzu miejscami nacechowanymi emocjonalnie – twierdzi dr Bonowska. – Kiedy patrzę, w jaki sposób się je tworzy, widzę, że mają służyć uczczeniu pamięci dawnych mieszkańców. Stąd też budowę lapidariów - jako pomników tolerancji uważam za bardzo wskazaną.

Lapidarium w Zębowie powstaje tuż obok zniszczonego poniemieckiego cmentarza, znajdującego się na tyłach kościoła. Parafia nie potrafiła się o niego zatroszczyć. Jeszcze w ubiegłym roku stały na nim kompletne nagrobki. Przetrwały dziesiątki lat, ale nie doczekały przeniesienia do lapidarium. Widać właściciele zakładów kamieniarskich nadal kupują od złodziei stare nagrobki, bo inaczej nie wywożono by ich z opuszczonych cmentarzy.

Lapidaria mogłyby być rozwiązaniem tego trudnego problemu na wszystkich terenach, które po II wojnie światowej zmieniły przynależność. Zwłaszcza tam, gdzie proces zniszczenia cmentarzy jest już nieodwracalny. Jednak na ich zbudowanie potrzebne są pieniądze i to niemałe. Takich pieniędzy nie mają stowarzyszenia byłych mieszkańców, nie mają ich także gminy. Ale powinny się znaleźć w unijnej kasie. Tyle, że zmarli się o swoją pamięć nie upomną, muszą to zrobić żywi.

Jolanta Nitkowska-Węglarz
Fot. autorka
1066
gazeta

Dodaj komentarz:

 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 10

Odwiedzin dzisiaj: 39
Wyświetleń dzisiaj: 117
Odwiedzin: 1382334
Wyświetleń: 1780411
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone