Środa, 23 maja 2012 roku, Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 01:00

Temp.: 14 °C
Ciśn.: 1017 hPa
Wiatr: 13 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
Słupsk, 2009-03-06
Ubranie dla „Przygnębionego”
Temat tego pomnika wraca co kilka lat. Za każdym razem z innego powodu. Falę kolejnego zainteresowania wywołała konieczność konserwacji posągu, który w 1970 r. stanął w słupskim parku. Jego lokalizacja od początku była przedmiotem nigdy nie rozstrzygniętych sporów. Dziś nabrały nowego wymiaru, gdyż przez 40 lat wiele się wokół pomnika zmieniło.

Kim był Klimsch?

Ojciec Berlińskiej Secesji – Fritz Klimsch, autor pomnika, miał wielki talent odziedziczony po trzech pokoleniach artystów. W 1894 r. skończył Akademię Berlińską i zaraz potem otrzymał nagrodę państwową. Cztery lata później był współzałożycielem Secesji Berlińskiej. Tworzył akty kobiece, portrety, pomniki nawiązujące do tradycji klasycystycznej. Jego rzeźby nie były monumentalne, natomiast widać w nich było urodę ludzkiego ciała. Artysta stworzył ponad 150 rzeźb. W 1911 r. został członkiem Królewskiej Akademii Sztuki w Berlinie. Dziesięć lat później był już profesorem Akademii Sztuk Pięknych. Zmarł w latach 60. jako mało znany artysta. Dziś obserwujemy w Niemczech renesans zainteresowania jego rzeźbami, a ich ceny są zawrotne. Mała figurka z brązu z 1936 r., została niedawno sprzedana na aukcji za 42 tys. euro, gipsowy odlew jednego z modeli za 5200 euro, porcelanowa figurka wg projektu Klimscha kosztowała 2,5 tys. euro, 30 cm. posążek sprzedano za 18 tys. euro. Słupski „Przygnębiony” wart jest fortunę! Los nie oszczędził pomników dłuta Klimscha. W Niemczech zachowały się już tylko trzy pomniki nagrobne oraz siedem rzeźb plenerowych. Są bardzo pieczołowicie chronione.

„Przygnębiony”

Tuż po klęsce Niemiec w I wojnie, Fritz Klimsch rozpoczął pracę nad rzeźbą, którą nazwał “Przygnębiony". W 1919 r. pokazał ją po raz pierwszy publiczności i od razu krytyka dopatrzyła się w niej związków z “Myślicielem" francuskiego impresjonisty – Auguste Rodina. “Przygnębiony" stał się rzeźbą słynną i... kosztowną. Kupiła ją baronowa Klara von Gamp Massaunen, spełniając swój kaprys postawienia luksusowej rzeźby na grobie męża. Artysta nigdy nie widział cmentarza, na którym miała się znaleźć. Rzeźba nagiego, półklęczącego mężczyzny stanęła na cmentarzu w podsłupskiej Damnicy i przetrwała tam aż do 1970 r., kiedy po oblaniu jej smołą przez wandali, konserwatorzy zabytków zdecydowali się zabrać ją do Słupska. Tu stanęła w parku na ul. Starzyńskiego. W 1998 r. została wpisana do rejestru zabytków jako “Upokorzony", bowiem pod takim mianem była znana.

Kiedy słupski historyk prof. Andrzej Czarnik, szukając śladów po ostatnich niemieckich właścicielach pałacu w Damnicy dotarł do ich córki  Elizabeth Imholz, pokazała mu ona ekspertyzę rzeźby wykonaną przez Hermanna Brauna w 1979 r. - Okazało się wtedy, że rzeźba nazywała się “Przygnębiony" a nie “Upokorzony" i nie była przez artystę przeznaczona na pomnik nagrobny. Było to samoistne dzieło twórcy, adresowane do bywalców salonów sztuki – relacjonował profesor Czarnik.

„Przygnębiony” i ceglany tort

40 lat temu rzeźba w słupskim parku nie miała konkurencji. Dziś przygniótł ją ceglany tort, jak nazywają słupszczanie fatalny zegar kwiatowy. - Nowa forma architektoniczna, jaką jest ceglany tort, stała się bardzo agresywnym elementem przestrzeni – ocenia dr inż. architekt Elżbieta Szalewska. – Pomnik Klimscha zaczął w tej przestrzeni razić, jest jak kwiat przy kożuchu. Wysoki ceglany mur tworzy blokadę psychiczną, bo układ ścieżek spacerowych stracił pierwotną czytelność. Obserwowałam ten park i zauważyłam, że ludzie pośpiesznie go opuszczają. Przechodnie w przeszłości przysiadali na ławeczkach i podziwiali samotny pomnik zamyślonego mężczyzny. Teraz z poziomu ławeczki widać czerwony mur. Rzeźba tu jest niepotrzebna! Trzeba znaleźć dla niej nowe miejsce, godne salonu sztuki. Wykluczam galerię handlową, tam nikt nie idzie kontemplować dzieł sztuki! Rzeźba jest bezcenna, więc miejsce musi być skrupulatnie rozważone. Ja widzę tylko dwa - teatr i muzeum. Mieszkańcom Słupska powinna być znana ekspertyza geologiczna, która zawiera wskazówki dotyczące warunków, w jakich powinna być po konserwacji przechowywana. A może będzie trzeba ją ubierać na zimę, tak jak brukselskiego sikającego chłopczyka? Byłaby to jakaś dodatkowa atrakcja…

A może na cmentarz?

- Rzeźba ta jest zbyt kameralna na otwartą przestrzeń jaką jest skwer na ul. Starzyńskiego – ocenia przedstawiciel młodego pokolenia architektów Cezary Flis. – Do wnętrza komercyjnego nie pasuje z racji zadumy, czy wręcz smutku, nie mówiąc o tym, że może po prostu „rozsadzić” średniej wielkości wnętrze. Na pewno trzeba tę piękną rzeźbę ratować i przenieść pod dach. Nasze miasto rozpoczyna budowę Domu Pogrzebowego na nowym Cmentarzu Komunalnym w Słupsku przy ul. Zachodniej. W podcieniach takiego budynku godną ekspozycją byłby „Upokorzony”. Dla nowego cmentarza stałby się elementem podnoszącym jego rangę, a sam zostałby „Uratowany”.

Jolanta Nitkowska-Węglarz
Fot. Cezary Flis
1084
gazeta

Dodaj komentarz:

 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 15

Odwiedzin dzisiaj: 54
Wyświetleń dzisiaj: 149
Odwiedzin: 1382349
Wyświetleń: 1780443
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone