

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 01:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1017 hPa ![]() Wiatr: 13 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 16/3 | następny >>>
Słupsk, 2009-03-20
Wybierzmy bezpartyjnych radnych!
Decyzja Rady Miejskiej w Słupsku o zaniechaniu procedur organizacyjnych prowadzących do budowy akwaparku, nie przestaje budzić emocji. Nasi Czytelnicy zgłaszają różnorodne pomysły – od zorganizowania referendum odwołującego dotychczasową radę po gremialne zbojkotowanie najbliższych wyborów. Żaden z tych kroków – biorąc pod uwagę aktywność społeczną mieszkańców i ordynację wyborczą – nie wydaje się być skuteczny. Jest jednak inne wyjście.
Czy w tej sytuacji zasadne jest pytanie o liczbę wyborców, którzy oddali swój głos na partyjnych radnych? Raczej nie! Chociaż warto wiedzieć, że tylko lider PO – nie będący już radnym – Zbigniew Konwiński dostał ponad 1100 głosów. Postać wiodącą w PiS, czyli Roberta Kujawskiego poparło blisko 730 wyborców. Zdecydowanie więcej osób poparło Krystynę Danilecką – Wojewódzką (842), która nie reprezentuje żadnej partii, a jedynie wyborców. Ogromna większość nie może poszczycić się większą liczbą głosów niż 500. Trudno oprzeć się wrażeniu – a przebieg głosowania w sprawie akwaparku je uprawdopodobnia - że głosy wyborcze potrzebne były miejskim rajcom partyjnym tylko do tego, by móc reprezentować... interesy partyjne! A te, jak wiadomo, zawsze wiążą się z sięganiem po władzę. Każdymi dostępnymi metodami i z pomocą ludzi „miernych ale wiernych”! - Wszystkiemu winne jest upartyjnienie ordynacji wyborczej – twierdzi Andrzej Małaszek, słupszczanin i doktorant socjologii. - W 1998 roku partie dostrzegły, że nie mogą realizować w gminach swojej polityki. Co gorsze, nie sprawują władzy, a „przypadkowe społeczeństwo” może tak zdominować samorządy, że nie będzie szans na rozdawnictwo intratnych posadek swoim członkom. No bo jakie „frukta”, a przede wszystkim instrumenty nacisku można mieć, nie sprawując władzy na każdym szczeblu? Na szczęście ordynacja wyborcza zostawiła furtkę, by skutecznie wyeliminować z zasiadania w fotelach rajców reprezentantów tylko partii. Stoi ona otworem przed społeczeństwem prawdziwie obywatelskim, a słupszczanie niejednokrotnie udowodnili, że – głosując chociażby „przeciw” - potrafią stworzyć wspólny front. A do tego, w słupskich warunkach, potrzeba tylko 5 osób, zebrania 20 podpisów, by zarejestrować komitet wyborczy i stworzyć swoją listę kandydatów. Partia nie zawsze oznacza siłę przebicia. Może nią być chociażby fachowość i przynależność do grona osób cenionych w otoczeniu. Nie muszą to być osoby legitymujące się jedynie partyjnym znaczkiem. Ryszard Hetnarowicz
1100
<<< poprzedni
| 16/3 | następny >>>
Dodaj komentarz: |