

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 02:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1017 hPa ![]() Wiatr: 13 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 18/17 | następny >>>
Słupsk, 2009-04-17
Rozmowa z Martą Dobrzańską , wicemistrzynią Polski juniorek w boksie
Uwielbiam rybę po japońsku
Na początku kwietnia odbyły się w Grudziądzu Mistrzostwa Polski Kobiet w Boksie. Miłą niespodziankę sprawiła juniorka Marta Dobrzańska, filigranowa siedemnastolatka ze Starej Dąbrowy w gminie Damnica. W wadze do 52 kg wywalczyła srebrny medal. Walczy z odwrotnej pozycji. Największym jej atrybutem jest silny cios. Na co dzień jest uczennicą Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Słupsku. Trenuje w Czarnych.
- To prawda. Nie miałam okazji przed mistrzostwami powalczyć z silnymi zawodniczkami. Jednak solidna praca na treningach pod okiem trenera Jerzego Walczuka i kilka walk sparingowych wystarczyło, by wrócić z mistrzostw Polski z medalem. W mojej wadze wystąpiło 9 pięściarek, toteż mistrzowski turniej rozpoczęłam od ćwierćfinału. Najpierw pokonałam Aleksandrę Nowakowską z Wdy Świecie, a w walce o finał zwyciężyłam Krystynę Brydak z Hetmana Zamość. Pokonałam ją na punkty 16:0 co świadczy o mojej zdecydowanej przewadze. Natomiast w finale stanęłam w ringu naprzeciw Sandry Robakowskiej z Chojnic, dwukrotnej mistrzyni Polski. Niestety, nie dałam jej rady, ale cieszę się bo wysoko doszłam w mistrzostwach. Być może za rok będę miała okazję do rewanżu. - Pewnie sukces ten jeszcze bardziej zmobilizuję Cię do wytężonej pracy. - Oczywiście. Lubię tą dyscyplinę sportu i przynajmniej na razie nie zamierzam rezygnować z jej uprawiania. Moim wzorem do naśladowania jest Kinga Ruszczyńska, której nie powiodło się podczas mistrzostw. Uważam, że niesłusznie przegrała w ćwierćfinale z Witwicką ze Szczecina. Chciałam przy okazji przekonać dziewczyny, żeby nie stroniły od uprawiania boksu i odwiedzały halę przy ul. Ogrodowej, gdzie pod opieką doskonałych szkoleniowców odbywają się treningi. - A co na to rodzice? - Nie ukrywam, na początku moje treningi bokserskie nie przypadły im do gustu. – Po co ci to, będziesz chodziła poobijana, złamią ci nos – mówili. Mam już kilka walk z doświadczonymi przeciwniczkami, które boksują od lat i jakoś nie stała mi się krzywda. Teraz rodzice już przychylniej patrzą na moje zamiłowania do boksu. - Od Starej Dąbrowy do Słupska dzieli cię prawie 20 kilometrów. Nie masz kłopotów z dojazdem na treningi? - W Słupsku się uczę więc zaraz po lekcjach idę coś zjeść i biegnę na trening. Dopiero późnym popołudniem wracam do domu. Nie jest mi łatwo, ale nie narzekam. - Godzisz naukę z uprawianiem boksu? - Uczęszczam do klasy technik-hotelarz. Z nauką nie mam kłopotów, należę do średniaków. Do ukończenia szkoły średniej mam jeszcze sporo czasu, ale nie wykluczam, że po maturze pomyślę o studiach. - Co interesuje cię poza sportem? - Uczestniczę w projekcie „Droga do przyszłości”. Wiąże się to z zajęciami pozalekcyjnymi w skład których wchodzi: język angielski, informatyka i przedsiębiorczość. Niebawem dojdą jeszcze zajęcia psychospołeczne. Ponadto uwielbiam spotkania z przyjaciółmi i długie spacery. - A pitrasić lubisz? - Na razie nie mam na to czasu, ale przyznam, że od czasu do czasu lubię coś upitrasić. Do moich ulubionych potraw należy spaghetti i pizza. Uwielbiam też rybę po japońsku. Zdradzę jej sekret. Smażymy fileta z dorsza lub pangi. Na wierzch nakładamy farsz z ogórka, papryki i cebulki. Trochę podduszamy i proszę mi wierzyć – paluszki lizać. - Czy twoje rodzeństwo również uprawia sport? - Stanowimy liczną rodzinkę. Mam jeszcze cztery siostry i brata, ale poza mną nikt nie uprawia sportu. Na razie wszyscy się uczą. - Dziękuję za rozmowę. Ryszard Mazur
Fot. autor
1149
<<< poprzedni
| 18/17 | następny >>>
Dodaj komentarz: |