

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 02:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1017 hPa ![]() Wiatr: 13 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 16/7 | następny >>>
Słupsk, powiat słupski, 2009-06-19
Rozmowa z Mirosławem Wawrowskim, dyrektorem zarządzającym Festiwalu Legend Rocka
Muzyka – lek na przetrwanie
- Jestem przedstawicielem pokolenia, które wychowywało się na muzyce lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Cóż, każdy z nas odnosi się do swej młodości z wyjątkową atencją. To przecież czas pierwszych radości, miłości, zawodów, doznań... Każde z takich doświadczeń miało swój muzyczny podkład. I nie była to muzyka, z którą mamy do czynienia dzisiaj. Ona miała inny wymiar! Bycie „za murem” powodowało, że słuchanie muzyki niosło ze sobą niezgodę na szarość, bylejakość. Stawało się lekiem na przetrwanie... Ale o ten lek nie było tak łatwo! - Oczywiście! Pierwszym źródłem było radio. Przede wszystkim Radio Luxemburg, a później nasza Trójka. Każda płyta winylowa przeszmuglowana gdzieś z Zachodu, a lata później wystana w długiej kolejce, traktowana była jak relikwia. Jej przesłuchiwanie miało charakter swoistego obrzędu! Wolna chata, dziewczyny, koledzy, palony po kryjomu papieros, szklanka wina... I ta muzyka! Teksty! Nie te współczesne, „z metra cięte”, ale utkane aluzjami, poruszające wyobraźnię, zmuszające do myślenia! Mówię zarówno o muzyce zachodniej jak i polskiej! Chciało się wierzyć w lepsze jutro. Czy ta muzyka nie jest już reliktem przeszłości?... - To muzyka ponadczasowa, potrafi łączyć pokolenia. Ba! Pokonać nieprzychylność aury! Pamiętam taki obrazek z ubiegłego roku. Deszcz leje jak z cebra a w amfiteatrze kilka tysięcy ludzi w wieku od dwudziestu do sześćdziesięciu lat tańczy w rytm muzyki – jak pan to określił „reliktu przeszłości” - i ani pomyśli o opuszczeniu tego miejsca. Domaga się bisów! Czy może być lepsza odpowiedź na wątpliwości co do wieczności muzyki z naszej młodości? Czy organizator może mieć większą satysfakcję? A lokalizacja festiwalu nie nastręcza trudności? - W momencie, gdy zobaczyłem jak natura ukształtowała teren Doliny Charlotty, od razu wiedziałem, że jest to wymarzone miejsce na amfiteatr. Można było zrobić go naprawdę tanim kosztem. A jeżeli amfiteatr, to co w nim ma zabrzmieć? Muzyka! I to najlepsza z najlepszych! Tak dopełniła się idea Festiwalu Legend Rocka. Poza tym, gdzie mógłbym zaprosić prawie 5 tysięcy widzów, bo tyle mieści amfiteatr? I tyle osób chce uczestniczyć w każdym z tych wydarzeń! A jak już powiedziałem, w słuchaniu najwybitniejszych przedstawicieli, naprawdę z „górnej półki” tej muzyki, nie przeszkadza nawet pogoda! Trzecia edycja tego projektu niesie wielki ładunek magnetyzmu - A któż z nas nie chciałby usłyszeć takiej grupy jak „The Yardbirds”, kolebki takich gwiazd jak Eric Clapton czy Jimmi Page? A „Nazareth” czy „Wishbon Ash” lub „Slade”? A przecież jeszcze są takie wydarzenia jak koncert „Jimi Lives”, poświęcony muzyce Hendrixa z udziałem takich gwiazd jak Nigel Kennedy, Jarek Śmietana czy Wojciech Karolak! Trudno też przejść obojętnie obok koncertu „SBB” i Kayanisa... Lato w Dolinie Charlotty zapowiada się naprawdę gorące! Dziękuję za rozmowę i życzę nadkompletu publiczności! Ryszard Hetnarowicz
Fot. Zbigniew Bielecki
1214
<<< poprzedni
| 16/7 | następny >>>
Dodaj komentarz: |