Tym razem wszyscy byli zgodni: i burmistrz Jan Olech, i artyści – uczestnicy II ogólnopolskiego pleneru malarskiego „Art Mityng”, który odbył się w Ustce. W ratuszu powinna powstać miejska galeria malarstwa współczesnego. Ten zabytkowy obiekt świetnie się do tego nadaje. Ma szerokie, przestronne korytarze oraz piękne reprezentacyjne sale. Jest dostępny i dla mieszkańców, i dla turystów. Jej zalążek dały obrazy, które najwybitniejsi polscy malarze zostawili miastu rok temu. Niestety, część z nich została wykorzystana jako podarunki dla zaprzyjaźnionych miast europejskich.
- Ale z tym już koniec. Nie będzie więcej rozdawania. Wszystkie obrazy pozostaną w Ustce – zapowiedział burmistrz Jan Olech podczas oficjalnego zakończenia pleneru. W tym roku uczestniczyło w nim dwunastu artystów. Pozostawili miastu dwanaście obrazów. Barbara Warzeńska oraz Ryszard Kiełtyka ze Szczecina opowiedzieli, jak dzięki prowadzonym przez nich plenerom powstała galeria malarstwa w szczecińskiej Książnicy. Dziś jest jej chlubą. Do stworzenia miejskiej galerii sztuki namawiali burmistrza Ryszard Patzer z Sopotu, Edward Habdas z Łodzi, Dariusz Słota i Marian Panek z Częstochowy – malarze, którzy od dawna przyjeżdżają do Ustki i nie kryją zauroczenia nadmorskim kurortem. Wtórowali im: Włodzimierz Kulej z Częstochowy, profesorowie Kiejstut Bereźnicki z Gdańska i Paweł Lasik z Warszawy oraz Marian Danielewicz z Bydgoszczy i Renata Wojnarowicz z Piły, która urzekła widzów swoimi romantycznymi obrazami. Na uroczystości zabrakło Tomasza Sętowskiego z Częstochowy, który wyjechał na zagraniczne targi sztuki. To jego obrazy osiągają dziś na światowych rynkach wręcz astronomiczne ceny.
Zadowolenia z efektów pleneru nie krył jego pomysłodawca i komisarz Witold Lubiniecki, malarz marynista z Ustki, pod adresem którego posypały się gratulacje i podziękowania zarówno od władz miasta, jak i uczestników „Art Mityngu”. Wszyscy wyrażali nadzieję, że spotkają się w Ustce za rok. A oczekiwania te pobłogosławił miłośnik sztuki, duszpasterz środowisk twórczych ksiądz prałat Jan Giriatowicz ze Słupska.
Fot. Zbigniew Bielecki