Środa, 23 maja 2012 roku, Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 03:00

Temp.: 14 °C
Ciśn.: 1017 hPa
Wiatr: 13 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
Słupsk, 2009-07-24
Tańczyć każdy może
Moda na taniec opanowała kraj. Sławni tańczą na lodzie i na wodzie, a zwykli mieszkańcy oglądają z zapartym tchem taneczne wygibasy w telewizji. Jeszcze inni sami próbują sił na parkiecie. Taniec wyzwala pozytywne emocje i bawi. No i co najważniejsze…tańczyć każdy może Takie motto przyświeca Rafałowi Szymańskiemu, dyplomowanemu instruktorowi tańca i współwłaścicielowi słupskiej Szkoły Tańca Pasja, gdzie z iście latynoskim temperamentem przekazuje swoim podopiecznym tajniki salsy. Obdarzony poczuciem rytmu tańczy od najmłodszych lat. Jego mama – Basia – przypomina mu czasami pierwsze taneczne próby...z trzepaczką.

Z wykształcenia ekonomista, z zawodu właściciel hurtowni, z zamiłowania tancerz. Zdarza mu się zatańczyć na przystanku lub w supermarkecie. Wysoki, postawny, gracją i miękkością ruchów wprawia oglądających w zdumienie i zachwyt. Szkołę tańca założył...na znak protestu. Jak sam opowiada – nie godził się na to, że w Słupsku się nic nie dzieje. - Skoro można coś zrobić, to zróbmy to! W naszym mieście też są możliwości – mówi Rafał. Zaczęło się dawno temu, kiedy wyobraźnię Polaków rozpalał Patryk Swayze. Jego gorące mambo w filmie Dirty Dancing wyzwoliło chęci do nauki tańca. - Tak było i w moim przypadku – wspomina Rafał. – W czasie zimowych ferii w Słupskim Ośrodku Kultury zorganizowano kurs tańca towarzyskiego. Dawniej nie było internetu, nie można było swobodnie wyjeżdżać za granice, więc tego typu atrakcje cieszyły się wzięciem. Miałem wtedy dwanaście lat. Kurs prowadziła moja obecna wspólniczka Marzena Kogut. Do dziś pamiętam moją partnerkę – Ewę. Na parkiecie tańczyło około pięćdziesiąt par. Kurs się skończył, my zaś wraz z trzema innymi parami zostaliśmy wyłowieni przez Marzenę.

Rafał Szymański taniec towarzyski uprawiał do siedemnastego roku życia. Potem musiał zrezygnować z marzeń o tańcu. Powód? Bardzo przyziemny – finanse, a raczej ich brak. - Taniec towarzyski był od zawsze drogą imprezą – opowiada. – Kosztowne były przede wszystkim stroje. Dla przykładu – górna część mojego stroju do tańców latynoamerykańskich kosztował ponad dwieście marek, co stanowiło równowartość dwumiesięcznej wypłaty mojej mamy. Kochałem taniec, niestety nie było wtedy chętnych do sponsorowania.

Młody Rafał postanowił zostać ekonomistą i rozpoczął naukę w Liceum Ekonomicznym. Kolejnym krokiem były studia ekonomiczne na Politechnice Koszalińskiej. Później skupił się na rozwijaniu własnego interesu, co okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. - Zarabiałem pieniądze, nie miałem czasu na myślenie o tańcu. Nie wiem co dokładnie zadecydowało, że postanowiłem wrócić na parkiet. To był impuls. Trzy lata temu. Ważyłem wtedy sto kilo. Miałem fatalną kondycję. Pomyślałem, że chyba czas na zmianę. W pierwszej chwili na myśl o tańcu w głowie odzywało mi się – nie dam rady! Jestem za stary!

Nie od dziś wiadomo, że wiara czyni cuda i. Tak stało się w przypadku Rafała. Ze zmęczonego biznesmena ze sporą nadwagą zmienił się w roztańczonego dandysa. Niemożliwe? A jednak!
Najważniejsza była wiara w siebie i samozaparcie – wspomina. – Krok po kroku odzyskiwałem wigor i młodzieńczą kondycję. Pomogły mi treningi taekwondo, które w młodości uprawiałem oraz pływanie. Oczywiście oprócz tego tańczyłem. Każda okazja do ćwiczenia kroków była dobra. Po roku wróciłem do formy, zrobiłem kurs instruktorski i staram się zarażać swoja pasją innych. Powrót do tańca był świetną decyzją – podkreśla.

Nowe kroki i figury ćwiczy przy każdej okazji. On znowu tańczy!- krzyczy czasami mama Rafała kiedy jej roztańczony syn porywa ją z fotela do tańca.

Tańczmy, bo w tańcu wyzwalają się pozytywne emocje – twierdzi radośnie Rafał Szymański. – Poza tym taniec odmładza – dodaje. - Facet, który tańczy, jest skarbem dla kobiet. Tańczących panów jest garstka. Jednak jak już przyjdą do szkoły i stwierdzą, że nie taki diabeł straszny, nabierają chęci, by doskonalić swoje umiejętności.

Nie ważne jak tańczę, ważne, że tańczę. Bawię się, czuję, że żyję! – kończy Rafał Szymański

Katarzyna Sowińska
Fot. autorka
1248
gazeta

Dodaj komentarz:

 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 12

Odwiedzin dzisiaj: 139
Wyświetleń dzisiaj: 382
Odwiedzin: 1382434
Wyświetleń: 1780676
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone