

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 03:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1017 hPa ![]() Wiatr: 13 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 15/5 | następny >>>
Słupsk, 2009-07-24
Tańczyć każdy może
Moda na taniec opanowała kraj. Sławni tańczą na lodzie i na wodzie, a zwykli mieszkańcy oglądają z zapartym tchem taneczne wygibasy w telewizji. Jeszcze inni sami próbują sił na parkiecie. Taniec wyzwala pozytywne emocje i bawi. No i co najważniejsze…tańczyć każdy może Takie motto przyświeca Rafałowi Szymańskiemu, dyplomowanemu instruktorowi tańca i współwłaścicielowi słupskiej Szkoły Tańca Pasja, gdzie z iście latynoskim temperamentem przekazuje swoim podopiecznym tajniki salsy. Obdarzony poczuciem rytmu tańczy od najmłodszych lat. Jego mama – Basia – przypomina mu czasami pierwsze taneczne próby...z trzepaczką.
Rafał Szymański taniec towarzyski uprawiał do siedemnastego roku życia. Potem musiał zrezygnować z marzeń o tańcu. Powód? Bardzo przyziemny – finanse, a raczej ich brak. - Taniec towarzyski był od zawsze drogą imprezą – opowiada. – Kosztowne były przede wszystkim stroje. Dla przykładu – górna część mojego stroju do tańców latynoamerykańskich kosztował ponad dwieście marek, co stanowiło równowartość dwumiesięcznej wypłaty mojej mamy. Kochałem taniec, niestety nie było wtedy chętnych do sponsorowania. Młody Rafał postanowił zostać ekonomistą i rozpoczął naukę w Liceum Ekonomicznym. Kolejnym krokiem były studia ekonomiczne na Politechnice Koszalińskiej. Później skupił się na rozwijaniu własnego interesu, co okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. - Zarabiałem pieniądze, nie miałem czasu na myślenie o tańcu. Nie wiem co dokładnie zadecydowało, że postanowiłem wrócić na parkiet. To był impuls. Trzy lata temu. Ważyłem wtedy sto kilo. Miałem fatalną kondycję. Pomyślałem, że chyba czas na zmianę. W pierwszej chwili na myśl o tańcu w głowie odzywało mi się – nie dam rady! Jestem za stary! Nie od dziś wiadomo, że wiara czyni cuda i. Tak stało się w przypadku Rafała. Ze zmęczonego biznesmena ze sporą nadwagą zmienił się w roztańczonego dandysa. Niemożliwe? A jednak! Nowe kroki i figury ćwiczy przy każdej okazji. On znowu tańczy!- krzyczy czasami mama Rafała kiedy jej roztańczony syn porywa ją z fotela do tańca. Tańczmy, bo w tańcu wyzwalają się pozytywne emocje – twierdzi radośnie Rafał Szymański. – Poza tym taniec odmładza – dodaje. - Facet, który tańczy, jest skarbem dla kobiet. Tańczących panów jest garstka. Jednak jak już przyjdą do szkoły i stwierdzą, że nie taki diabeł straszny, nabierają chęci, by doskonalić swoje umiejętności. Nie ważne jak tańczę, ważne, że tańczę. Bawię się, czuję, że żyję! – kończy Rafał Szymański Katarzyna Sowińska
Fot. autorka
1248
<<< poprzedni
| 15/5 | następny >>>
Dodaj komentarz: |