

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 20:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 13/4 | następny >>>
Słupsk, 2009-08-07
Filozofia i wiara po góralsku
Ks. Józef Tischner 9 lat po śmierci nadal pozostaje duchowym przewodnikiem, intelektualnym mentorem, przyjacielem ludzi „maluczkich” oraz znanych osobistości. Zaufaniem i przyjaźnią darzyli go między innymi Jan Paweł II oraz Leszek Kołakowski. W słupskim Teatrze Rondo gościli znawcy biografii Józefa Tischnera. Można było zobaczyć pierwszy biograficzny dokument filmowy „Tischner – życie w opowieściach” oraz porozmawiać o książce, która jest jego dopełnieniem. Z autorami filmu i książki – Witoldem Beresiem i Arturem Więcek „Baronem” rozmawiała Edyta Paszko.
Jak zrodziło się u panów zainteresowanie księdzem Tischnerem?
A. Więcek: - Osobiście trafiał do mnie jego niebanalny sposób patrzenia na świat, na ludzi, polegający na niezwykłym otwarciu i swobodzie, na umiłowaniu wolności. Wiedział, co jest w życiu mniej lub bardziej ważne. Potrafił z dystansu i wyjątkowo trafnie ocenić, co się dzieje w życiu społecznym czy w polityce. W. Bereś: - On umiał znaleźć kluczyk do serduszka każdego. Mnie zobaczył, a ja pytam się go: Jest Pan Bóg? A on mówi: „Bereś, Pan Bóg jest i żyjątka są boskie, ale ty się tym nie trap, bo i tak tego nie zrozumiesz.” Dla każdego miał jakieś odpowiednie „słowo – kluczyk”. Takie słowa – klucze czy nowatorskie myśli filozoficzne potrafił podać w sposób zrozumiały dla każdego. W. Bereś: - Chyba, że z kimś mądrym rozmawiał. Wtedy mówił tak, że ten mądry nic z tego nie rozumiał. Czy przeniesienie jego myśli filozoficznych na język filmu i książki było trudnym zadaniem? A. Więcek: - Myśmy robili film o filozofie, a nie o filozofii, bo robienie filmu o jego filozofii jest zadaniem karkołomnym. Biorąc pod uwagę, że Tischner był lubiany przez miliony ludzi, rodzi się pytanie – skąd brał się jego fenomen? Wstęp do książki „Tischner – życie w opowieściach” napisał zmarły niedawno Leszek Kołakowski. Czy ten wybitny filozof także zaliczał się do grona zwolenników „filozofii po góralsku”? A. Więcek: - Tak. Leszek Kołakowski też był „Tischneromaniakiem”. Jego wstęp do książki jest bardzo osobisty, piękny. Śmierć jego, Tischnera i innych tak wielkich ludzi, wzbudziła w nas smutną refleksję: w kogo to będziemy się wpatrywać za następnych parę lat? Do kogo skierowana jest ta książka? W. Bereś: Do wiekowych, zgarbionych, zaczytanych. (śmiech) Oczywiście do wszystkich, którzy lubią pomyśleć. W myśli Tischnera jest wszystko, co człowiekowi potrzebne do pięknego, mądrego, sensownego życia. W codziennym chaosie, pośpiechu Tischner może być takim życiowym drogowskazem.
A. Więcek: - Jedno i drugie, ale przede wszystkim bardzo mocno zakorzeniony w nim optymizm życiowy. Zresztą filozofia nadziei nie jest w jego życiu przypadkiem. Kiedyś powiedział, że właściwym sensem jego pracy, jest praca nad ludzką nadzieją. W. Bereś: - On fajnie i mądrze sięgał do folkloru, do gór. Nie tylko powtarzał zasłyszane anegdoty. Wiedział kiedy i w jakim kontekście ich użyć, aby dotykały głębszych znaczeń, dawały do myślenia. Słynne jest jego powiedzenie, które powtarzał po przyjeździe do rodziny: „Ksiądz, miłość i sraczka przychodzą znienacka.” Czy ksiądz Tischner miał jakąś ulubioną anegdotę? W. Bereś: Lubił tę związaną z jego książką „Homo sovieticus”. Zresztą ta anegdota pięknie opisuje to, co górale opowiadają w naszym filmie. Tischner swoją filozofię często czerpał z mądrości górali. Opowiadał, jak przyjechał do rodzinnej Łopusznej. Przyszedł do niego góral Wawrzek i mówi: -Aleś im piknie przywalił z tym homo erotikus. A Tischner odpowiada: – „Coś ci się chyba Wawrzek pomyliło, bo przecież to był homo sovieticus – człowiek radziecki. Pisałem o tym, że kręcił się między nami już dawno, ale dopiero w wyborach, w ostatnią niedzielę się objawił. A tedy Wawrzek mówi: – Sam żeś warzył, że jak się coś nie da przełożyć na góralski, to nie istnieje. Zdezorientowany Tischner pyta: – Aha, no tak, zatem, co to jest ten homo erotikus? A Wawrzyk mu w te słowa: – To jest taki, co wszyćko pierdzieli. – Wawrzyk, tyś w jednym zdaniu powiedział to, o czym ja godoł przez kwadrans, ino ciebie by od razu zrozumieli, a mnie nikt nie zrozumiał. Sfilmowaną „Historię filozofii po góralsku według ks. Józefa Tischnera” mieli panowie okazję skonfrontować z oceną jej autora. Jak ks. Tischner przyjął ekranizację swojej książki? A. Więcek: - W czasie kręcenia serialu Tischner był już w szpitalu. Gdy obejrzeliśmy pierwsze jego odcinki, zdziwił się, że taką fajną książkę napisał! Podczas kręcenia drugiej części ks. Tischner zmarł. Wpadliśmy wówczas na pomysł zorganizowania „Wspominek Tischnerowskich”. Jeśli tylko dzieje się coś ciekawego wokół jego osoby, pokazujemy to. Osoba Józefa Tischnera wciąż powraca w panów twórczości, życiu… Dlaczego? A. Więcek: - Nasz pierwszy film fabularny „Anioł w Krakowie” dedykowany jest właśnie jemu. Stwierdziliśmy, że to, co robimy, jest chyba naładowane tischnerowską energią, ponieważ nawet gdy podejmujemy się zrobienia rzeczy niezwiązanych z Tischnerem, to i tak wszyscy ze śmiechem podsumowują, że to tischnerowskie. Edyta Paszko
1263
<<< poprzedni
| 13/4 | następny >>>
Dodaj komentarz:sYzmOgmuWWt, 2012-02-12 23:17:41
takie keaontmrze niczemu nie sluza, ktos madrze napisal nizej, ze wyrasta nowe pokolenie raperow, a wraz z nimi wyrasta rowniez nowe pokolenie mlodziezy, ktorej jedynym celem wydaje sie byc hejtowanie pod nowymi kawałkami
|