

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 20:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 18/2 | następny >>>
Słupsk, 2009-08-21
Stołek jest stołek! Sorry Winnetou!
Przy okazji wyszło na jaw, że media nie tylko komunikują strony różnych konfliktów ale i je... łączą! Są katalizatorem pojednania. Takie zjawisko mamy w Słupsku. Listy otwarte, konferencje prasowe i komunikaty krążą po mediach. A wszystko to w jednym celu, aby politycy mogli porozmawiać ze sobą i wyjaśnić sobie własne stanowiska. W jakiej sprawie? Właśnie! Tutaj pojawiają się wątpliwości. Pozornie chodzi o kość niezgody w postaci akwaparku. Czy decydujące są tutaj argumenty ekonomiczne przemawiające za lub przeciw akwaparkowi? Bzdura! Te mogliby rozstrzygnąć ekonomiści obu stron. Interes mieszkańców? Jeszcze większa bzdura! Wystarczyłoby krótkie referendum. W rzeczywistości spór idzie – co trzeba sobie raz wyraźnie powiedzieć – o stanowisko prezydenta miasta w przyszłych (przyszłorocznych) wyborach! Chodzi o stołek! Opozycyjni radni mają swojego kandydata (obojętnie czy Marka Biernackiego czy Zdzisława Sołowina) i nie mogą ścierpieć myśli o ponownym wyborze Macieja Kobylińskiego. To w tym celu pojednało się PO z PiS i teraz panowie samorządowcy – z obu zwaśnionych stron – będą robić wszystko, żeby udowodnić wzajemną nieudolność, działanie na szkodę miasta, brak kreatywności w działaniu, priorytet ideologii nad ekonomią... Tych „argumentów” jest długa lista! I nieważne czy chodzi o akwapark, czy o łatanie dróg, czy o rewitalizację śródmieścia, czy o dziurawy dach filharmonii... Zasada tej wymiany zdań jest prosta: gdy jedna strona mówi tak, druga obligatoryjnie mówi nie! A gawiedź używa sobie na forach internetowych! Bo nic tak nie raduje zbiorowej duszy społeczeństwa, jak możliwość wścibienia nosa w kuluarowe sprawy postaci z najwyższych – nawet lokalnych – półek celebryckich. Znane to już było Arystotelesowi, który sformułował zasady tragedii, obserwując reakcje widzów w teatrze antycznym! I tutaj dotykam sprawy, która w tym wszystkim jest najistotniejsza. To my w tej tragedii – a w najlepszym przypadku tragifarsie – gramy główne role! My, mieszkańcy miasta. Na razie jako zwolennicy lub antagoniści jednej ze stron, a w przyszłości główni... sprawcy swoich nieszczęść i dźwigający ciężar własnych decyzji! A na razie... bawmy się! Show must go on – jak mawiali starożytni Indianie! Także ofiary bezmyślności i nieświadomości! Ryszard Hetnarowicz
1275
<<< poprzedni
| 18/2 | następny >>>
Dodaj komentarz: |