Środa, 23 maja 2012 roku, Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 20:00

Temp.: 14 °C
Ciśn.: 1025 hPa
Wiatr: 25 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
Ustka, 2009-09-04
Z Green Bay do Ustki
Jako student Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Koszalinie najczęściej żeglował w kołobrzeskich regatach „Srebrny Dzwon”. Teraz, jako dojrzały mężczyzna i ojciec dwóch dorosłych synów, pokonał tysiące morskich mil z Green Bay na jeziorze Michigan w Ameryce Północnej na wody Bałtyku. 12 metrowy jacht „Grizzli”, którym dowodził Mieczysław Mielnik, po 74 dniach zawinął do Ustki.

Zaczęło się na studiach

Mietek Mielnik w czasie studiów należał do sekcji żeglarskiej uczelnianego klubu AZS. Ulubionym miejscem żeglarzy było jezioro Jamno, na którym odbywało się wiele regat ogólnopolskich. - W tamtych czasach o żeglowaniu po Bałtyku można było tylko pomarzyć. Owszem, pływaliśmy po wyznaczonych szlakach, najczęściej niedaleko brzegu. O zawijaniu do obcych portów w zasadzie nie było mowy. Na przekroczenie wyznaczonej strefy potrzebne było specjalne zezwolenie i rzadko kto je otrzymywał. Służby, które wydawały zgodę, prześwietlały nie tylko żeglarza, ale i jego rodzinę. Mimo różnych zakazów żeglarstwo dawało mi wiele satysfakcji i przyjemności – opowiada pan Mieczysław.

Po studiach nie skończył z żeglarstwem. Los rzucił go jeszcze bliżej morza. Na początku lat osiemdziesiątych zakotwiczył w Ustce. Z dyplomem inżyniera mechanika podjął pracę na wydziale W-1 usteckiej stoczni gdzie zajmował się wyposażaniem statków. Wraz z synami Andrzejem i Krzysztofem uznali, że w Ustce jest szansa na pogłębianie żeglarskiej pasji. Gdy pracował w stoczni, w mieście działał Uczniowski Klub Sportowy „Opty” im. Leonida Teligi. Z bagażem doświadczeń pan Mieczysław udzielał się w klubie. Cieszył się, bo w jego ślady poszli synowie. Po kilku latach pan Mieczysław zatrudnił się w Fabryce Maszyn Rolniczych „Famarol” i przeprowadził do Słupska. Zrezygnował jednak z pracy w fabryce, zakładając własną firmę, którą prowadzi do dzisiaj. Zmieniły się również czasy i żeglarska brać wyruszyła w świat. Już w usteckim Jacht Klubie na „Gryficie”, a często na Mielnik opłynął Bałtyk, Morze Północne i Norweskie. Odwiedził Maroko, Hiszpanię, Chorwację i Portugalię.

Kapitan Mielnik

Ogromne doświadczenie sprawiło, że Mieczysław Mielnik doczekał się patentu kapitana jachtowego. Nic zatem dziwnego, że jego marzenia sięgały dalekich wypraw po oceanach i oddalonych od Polski akwenów. Ma przyjaciół żeglarzy na różnych kontynentach, toteż jego marzenia wreszcie się spełniły. Kilka miesięcy temu Józef Majowski, Polak mieszkający na stałe w Niemczech, a mający dom w Ustce, kupił w USA jacht „Grizzly” i zaproponował kilku żeglarzom z naszego regionu rejs szlakiem czterech jezior Ameryki Północnej (Huron, Erie, Michigan, Ontario) i dalej siecią kanałów, rzeką Hudson przez Nowy Jork, Ocean Atlantycki, Kanał La Manche, Morze Północne i Bałtyk do portu w Ustce. Tą trudną ale jakże atrakcyjną wyprawą dowodził kapitan Mieczysław Mielnik. Załoga składała się z wielu osób, które w trakcie rejsu zmieniały się. Jedynie kapitan Mielnik oraz Marek Góralczyk ze Słupska i Sławomir Wilk z Człuchowa pokonali na „Grizzlim” całą trasę.

Bywało groźnie

Załoga jachtu zachowa w pamięci wiele ciekawych zakątków Ameryki Północnej i Azorów. Zachwycali się wodospadem Niagara, odwiedzili arenę sportową, na której odbywają się rozgrywki NHL, zwiedzili Nowy Jork, składali wizytę na atomowej łodzi podwodnej, spotykali się z kanadyjską i amerykańską Polonią. Nie brakowało też trudnych chwil. – Na Atlantyku wiało z siłą ponad 9 stopni w skali Beauforta. Sztorm dopadł nas nocą, a to bardzo utrudniało walkę z żywiołem.Niesamowitym przeżyciem była przeprawa przez osiem śluz łączących jeziora Erie i Ontario. Na naszym szlaku pojawiła się góra lodowa. Na szczęście było to w dzień, więc nie mieliśmy problemów z jej ominięciem. – opowiada pan Mieczysław. Trochę nerwów kosztowało załogę spotkanie z francuską strażą graniczną, która plądrowała jacht szukając narkotyków. Rejs słupskich śmiałków zakończył się szczęśliwie. 13 sierpnia późnym popołudniem „Grizzli” zacumował w przy usteckiej kei.

Ryszard Mazur
Fot. Archiwum rodzinne
1297
gazeta

Dodaj komentarz:

Edmund Bobryk, 2011-07-25 14:03:17
Dużo zdrowia i spełnienia marzeń panie Józefie.Edmund.
 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 10

Odwiedzin dzisiaj: 1069
Wyświetleń dzisiaj: 1410
Odwiedzin: 1383364
Wyświetleń: 1781704
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone