

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 20:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 15/5 | następny >>>
Ustka, 2009-09-04
Z Green Bay do Ustki
Jako student Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Koszalinie najczęściej żeglował w kołobrzeskich regatach „Srebrny Dzwon”. Teraz, jako dojrzały mężczyzna i ojciec dwóch dorosłych synów, pokonał tysiące morskich mil z Green Bay na jeziorze Michigan w Ameryce Północnej na wody Bałtyku. 12 metrowy jacht „Grizzli”, którym dowodził Mieczysław Mielnik, po 74 dniach zawinął do Ustki.
Mietek Mielnik w czasie studiów należał do sekcji żeglarskiej uczelnianego klubu AZS. Ulubionym miejscem żeglarzy było jezioro Jamno, na którym odbywało się wiele regat ogólnopolskich. - W tamtych czasach o żeglowaniu po Bałtyku można było tylko pomarzyć. Owszem, pływaliśmy po wyznaczonych szlakach, najczęściej niedaleko brzegu. O zawijaniu do obcych portów w zasadzie nie było mowy. Na przekroczenie wyznaczonej strefy potrzebne było specjalne zezwolenie i rzadko kto je otrzymywał. Służby, które wydawały zgodę, prześwietlały nie tylko żeglarza, ale i jego rodzinę. Mimo różnych zakazów żeglarstwo dawało mi wiele satysfakcji i przyjemności – opowiada pan Mieczysław. Po studiach nie skończył z żeglarstwem. Los rzucił go jeszcze bliżej morza. Na początku lat osiemdziesiątych zakotwiczył w Ustce. Z dyplomem inżyniera mechanika podjął pracę na wydziale W-1 usteckiej stoczni gdzie zajmował się wyposażaniem statków. Wraz z synami Andrzejem i Krzysztofem uznali, że w Ustce jest szansa na pogłębianie żeglarskiej pasji. Gdy pracował w stoczni, w mieście działał Uczniowski Klub Sportowy „Opty” im. Leonida Teligi. Z bagażem doświadczeń pan Mieczysław udzielał się w klubie. Cieszył się, bo w jego ślady poszli synowie. Po kilku latach pan Mieczysław zatrudnił się w Fabryce Maszyn Rolniczych „Famarol” i przeprowadził do Słupska. Zrezygnował jednak z pracy w fabryce, zakładając własną firmę, którą prowadzi do dzisiaj. Zmieniły się również czasy i żeglarska brać wyruszyła w świat. Już w usteckim Jacht Klubie na „Gryficie”, a często na Mielnik opłynął Bałtyk, Morze Północne i Norweskie. Odwiedził Maroko, Hiszpanię, Chorwację i Portugalię. Kapitan Mielnik Ogromne doświadczenie sprawiło, że Mieczysław Mielnik doczekał się patentu kapitana jachtowego. Nic zatem dziwnego, że jego marzenia sięgały dalekich wypraw po oceanach i oddalonych od Polski akwenów. Ma przyjaciół żeglarzy na różnych kontynentach, toteż jego marzenia wreszcie się spełniły. Kilka miesięcy temu Józef Majowski, Polak mieszkający na stałe w Niemczech, a mający dom w Ustce, kupił w USA jacht „Grizzly” i zaproponował kilku żeglarzom z naszego regionu rejs szlakiem czterech jezior Ameryki Północnej (Huron, Erie, Michigan, Ontario) i dalej siecią kanałów, rzeką Hudson przez Nowy Jork, Ocean Atlantycki, Kanał La Manche, Morze Północne i Bałtyk do portu w Ustce. Tą trudną ale jakże atrakcyjną wyprawą dowodził kapitan Mieczysław Mielnik. Załoga składała się z wielu osób, które w trakcie rejsu zmieniały się. Jedynie kapitan Mielnik oraz Marek Góralczyk ze Słupska i Sławomir Wilk z Człuchowa pokonali na „Grizzlim” całą trasę. Bywało groźnie Załoga jachtu zachowa w pamięci wiele ciekawych zakątków Ameryki Północnej i Azorów. Zachwycali się wodospadem Niagara, odwiedzili arenę sportową, na której odbywają się rozgrywki NHL, zwiedzili Nowy Jork, składali wizytę na atomowej łodzi podwodnej, spotykali się z kanadyjską i amerykańską Polonią. Nie brakowało też trudnych chwil. – Na Atlantyku wiało z siłą ponad 9 stopni w skali Beauforta. Sztorm dopadł nas nocą, a to bardzo utrudniało walkę z żywiołem.Niesamowitym przeżyciem była przeprawa przez osiem śluz łączących jeziora Erie i Ontario. Na naszym szlaku pojawiła się góra lodowa. Na szczęście było to w dzień, więc nie mieliśmy problemów z jej ominięciem. – opowiada pan Mieczysław. Trochę nerwów kosztowało załogę spotkanie z francuską strażą graniczną, która plądrowała jacht szukając narkotyków. Rejs słupskich śmiałków zakończył się szczęśliwie. 13 sierpnia późnym popołudniem „Grizzli” zacumował w przy usteckiej kei. Ryszard Mazur
Fot. Archiwum rodzinne
1297
<<< poprzedni
| 15/5 | następny >>>
Dodaj komentarz:Edmund Bobryk, 2011-07-25 14:03:17
Dużo zdrowia i spełnienia marzeń panie Józefie.Edmund.
|