

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 21:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 19/10 | następny >>>
Słupsk, 2009-10-02
Uczniowie szkoły... nieistniejącej
Na niezwykły pomysł wpadli uczniowie Podstawowej Szkoły Ćwiczeń przy Liceum Pedagogicznym w Słupsku. Postanowili dokonać jej... reaktywacji. I chociaż nic nie wyszło z odbudowy gmachu, to spotkanie byłych uczniów tej szkoły udało się zorganizować. W słupskim ratuszu pojawiło się ich ponad 120.
Popularna ćwiczeniówka działała w latach 1947 – 1968, kiedy to definitywnie zamknięto ją dla uczniów i przeniesiono ich przede wszystkim do nowej Szkoły Podstawowej nr 11 przy ul. Prof. Lotha. Powodem był zły stan techniczny budynku. - Było nam żal opuszczać ten gmach, ale gdy w jednej z ubikacji zarwał się strop, poznaliśmy zasadność decyzji. Szczęście, że już nie było wtedy uczniów, którzy i tak mieli podczas przerw zabronione podskakiwanie i bieganie po schodach – wspominała Maria Ostręga, jedna z byłych przewodniczących komitetu rodzicielskiego szkoły. Ciepło przywoływano pamięć o nauczycielach i kierownikach „Ćwiczeniówki”, a wśród nich o Helenie Szpilewskiej, będącej dla wielu uczniów swoistym symbolem nieistniejącej szkoły. Swoją trudną rolę „likwidatora” ze wzruszeniem wspominała Teresa Łyczewska. Osobne miejsce w pamięci byłych uczniów zarezerwowano dla katechety ks. Jana Ziei. Serdecznie witano tych, którzy na zjazd przyjechali z dalekich krajów: Australii, Włoch czy Wielkiej Brytanii. Organizatorzy zadbali, by wspomnieniami objąć nawet najdrobniejsze epizody z życia szkoły. Był więc czas na pytania o sklepik szkolny, najbliższe miejsce, w którym sprzedawano... piwo czy charakterystyczne cechy wycieczek organizowanych dla uczniów. Okazało się, że mimo upływu czasu pamięć byłych żaków nie zawodzi. W korytarzu można było obejrzeć liczne pamiątki, które na tę miniaturową wystawkę przynieśli uczestnicy zjazdu. Powszechny podziw budził dyplom za pierwsze miejsce w zbiórce makulatury wręczony pierwszoklasiście Maciejowi Macko. - Oj, musiałem się tego nadźwigać! Szkoda, że nie pamiętam, ile to kilogramów – żartował uhonorowany były uczniak. Niektórzy, jak Mirosław Kido, z dumą pokazywali przypiętą do klapy odznakę wzorowego ucznia. Inni paradowali ze szkolnymi tarczami, a ruchem kierowali – wyróżnieni czerwonymi opaskami ze stosownym napisem „dyżurni”. Niemal wszyscy zaopatrywali się w okolicznościowe koszulki i inne pamiątki ze zjazdu. Najcenniejszą jednak były wspólne zdjęcia i odnowione przyjaźnie. No i obietnice, że nie ostatni to raz! (hrk)
Fot. Wojciech Bielecki
1334
<<< poprzedni
| 19/10 | następny >>>
Dodaj komentarz:Rysiek, 2009-10-02 18:06:23
Nie mogłem byc na zjeździe, ale artykuł przybliżył mi jego atmsferę. Dziękuję bardzo.
|