

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 21:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 16/2 | następny >>>
Ustka, 2009-10-16
Dadzą czadu. My zapłacimy!
Nie jestem fanką tego festiwalu i nigdy tego nie ukrywałam. Ale teraz to normalnie strach mnie obleciał. Rozmawiałam niedawno z szefem wydziału promocji usteckiego ratusza o promocji miasta właśnie. Strasznie narzekał na brak pieniędzy, a przy okazji dowiedziałam się, że sam ogniowy festiwal zżera mu w trzy dni niemal połowę rocznego budżetu. Skoro tak, to należy się liczyć, że w nowej formule, z muzycznymi gwiazdami, które jak wiadomo do tanich nie należą, i zagranicznymi firmami pirotechnicznymi, zeżre jeszcze więcej. Może wszystko? Ale niech tam. Skoro miasto takie bogate... Nic bym może nie miała przeciw temu festiwalowi, gdyby był on rzeczywiście imprezą promocyjną, powodującą, że do Ustki ciągną tłumy turystów, którzy inaczej by tu nie zajrzeli. I gdyby nie był on tak kosztowny dla podatników. Gdyby ci, którzy przy okazji festiwalu czerpią największe profity, też chcieli do niego grosz dołożyć. Tymczasem, moim zdaniem, festiwal jest imprezą rozrywkową i lokalną. Nie chcę się mądrzyć na temat jego poziomu, ale jako obserwator mam prawo mieć własny osąd. Co do tego, że jest imprezą lokalną nikt już chyba nie ma złudzeń. Przyciąga głównie mieszkańców Ustki, Słupska i okolicznych miejscowości oraz wczasowiczów, którzy przyjeżdżają na wakacje bez względu na ognie. Bardziej ich interesuje, czy w wybranym terminie będzie ciepło, czy będą mogli skorzystać z kąpieli morskich i słonecznych, a nie to, czy w nocy będą mogli przez kwadrans lub krócej ( w przyszłym roku dłużej – nawet 18 do 20 minut) pooglądać fajerwerki. Trudno też uwierzyć, że festiwal w Ustce będzie najbardziej wystrzałową imprezą w kraju, a tym bardziej w Europie. No bo jak ma się budżet Ustki do budżetów takich miast jak Szczecin czy Kraków, gdzie organizowane są podobne imprezy? Albo do hiszpańskiego San Sebastian, gdzie odbywa się najstarszy festiwal ogni sztucznych w Europie. Nie wspomnę już o słynnych sylwestrowych pokazach nad Tamizą w Londynie czy amerykańskich fajerwerkach z okazji 4 lipca. Największe z nich kosztują nawet po kilkaset tysięcy dolarów. Widać, Ustka też ma wielkomocarstwowe ambicje ogniowe, więc może się mylę i czepiam niepotrzebnie? Poczekamy do 3 lipca 2010 i przekonamy na własne oczy i uszy. Do tego czasu spodziewam się licznych niewybrednych ataków zwolenników festiwalu. Leokadia Lubiniecka
1346
<<< poprzedni
| 16/2 | następny >>>
Dodaj komentarz: |