Środa, 23 maja 2012 roku, Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 21:00

Temp.: 14 °C
Ciśn.: 1025 hPa
Wiatr: 25 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
Słupsk, region, 2009-10-16
Bohater winiarstwa peryferyjnego
O winnicy „Anna de Croy” wiedzą nieliczni. Ukryta jest pomiędzy niedużym, widocznym z głównej drogi domkiem, kilkoma zabudowaniami gospodarczymi, drzewkami owocowymi i szpalerami krzewów. Właścicielem tego trzynastohektarowego gospodarstwa ogrodniczego w podsłupskim Głobinie i winiarzem hobbystą jest Feliks Karnicki, znany i ceniony w okolicy producent jabłek, śliwek, wiśni i truskawek

Może godzinami opowiadać o aromatach i smakach boskiego trunku. Z drugiej strony szybko się irytuje i „psy wiesza” na urzędnikach. Wino „Rondo” z winnicy w Głobinie przez znawców – Marka Bieńczyka i Wojciecha Bońkowskiego – ocenione zostało bardzo wysoko, wyżej nawet niż markowe wina francuskie. Niestety, tak dobre wino nie stoi na sklepowych półkach. Powód? – Bałagan w polskich przepisach – twierdzi Karnicki. – Podatki, akcyzy, wymagania stawiane nam, drobnym producentom, są nie do przeskoczenia. Gdybym chciał sprzedawać swoje wino, musiałbym sporo do każdej butelki dokładać. A gdzie mój zysk? Butelki, etykiety, praca przy winorośli – wszystko kosztuje.

Właśnie przez Bieńczyka i Bońkowskiego, Karnicki został nazwany bohaterem polskiego winiarstwa peryferyjnego...

Wino z waleczną duszą

Na czym polega fenomen wina spod Słupska? Ano po pierwsze i najważniejsze chyba – samo położenie winnicy jest mocno nietypowe. Jest najbardziej wysuniętą na północ winnicą w Polsce. Klimat tu mało sprzyjający i gleby niekoniecznie urodzajne.

- Głobińskie wino powstaje w warunkach wręcz ekstremalnych – twierdzi Feliks Karnicki. – Winnica w naszym klimacie to ewenement, w dodatku winnica, w której udaje się takie wino. Może w tym tkwi tajemnica – zastanawia się winiarz. – Winorośl nie ma łatwo. Musi być silniejsza, mocniej się napracować, potem ten swój wysiłek przekazuje do bukietu. Dzięki temu być może powstaje bukiet niemożliwy do osiągnięcia w innych warunkach.

Kiedy sześć lat temu ogrodnik po raz pierwszy pojechał po sadzonki do Romana Myśliwca, nestora polskiego winiarstwa i właściciela winnicy Golesz w Jaśle, inni winiarze pukali się wymownie w czoło. Zanim udało mu się wyprodukować wino – nazywano go „wariatem z Głobina”. Ot, przyjechał chłopek-roztropek, konkurować ze znawcami, którzy na produkcji wina zęby zjedli. Potem wszystkim miny zrzedły. Karniccy anonimowo wysłali do somelierów próbkę wina „Rondo” i dostali „cztery serduszka”. Bo takie oznaczenie ma ich wino w przewodniku Wina Europy 2009 autorstwa Bieńczyka i Bońkowskiego.

Dziadek czekał na Andersa

Skąd u ogrodnika z prowincji taka miłość i ręka do wina? Wyssana przysłowiowo z mlekiem matki? Otóż nie. Feliks Karnicki urodził się w Zapolcach, wsi w okolicach Nowogródka na Białorusi. Do Polski z rodziną przyjechał dopiero w 1958 roku, bo dziadek Antoni do ostatniej chwili z wielką wiarą czekał na Andersa na białym koniu.

- Niestety Anders nie przyjechał, a Rosjanie wysłali sputnik w kosmos – wspomina Feliks Karnicki. – Dziadek zadecydował więc, że czas się zbierać do Polski, bo tylko tu będziemy mogli czuć się Polakami. Do dzisiaj pamięta słodko-pikantny smak tataraku i potężne łany ciemnożółtych kaczeńców. Muzykę żab wieczorami i zapach maciejki. I mroźne, srogie zimy.

A co z winem?

- Wino w tamtych stronach? No co pan – śmieje się mężczyzna. – Gorzałę się u nas piło, alkohol uzupełniał energię. Destylowało się wódę z zacieru zbożowego albo ziemniaczanego.

A wino – smak prawdziwego wina poznałem dopiero, gdy zacząłem podróżować po świecie- dodaje. Z kresów wyniosłem moją wrażliwość i upór w dążeniu do realizacji marzeń. Dopiero w świecie zdobył Feliks Karnicki doświadczenie potrzebne w hodowli winorośli i w produkcji wina. Owoce we własnej winnicy zbiera od trzech lat.

- Jeździłem do Stanów Zjednoczonych, do Francji, do Szwajcarii – wspomina. – Skończyłem najpierw technikum rolnicze, potem studia na Akademii Rolniczej w Szczecinie. Cały czas się dokształcałem. W tej chwili wraz z synami Dominikiem, Maciejem i Gracjanem pracujemy nad budową własnej marki. Czy na dłuższą metę ma to sens? Czasami sam się zastanawiam czy ten cały wysiłek naszej rodziny nie pójdzie w końcu na marne.

O boskim trunku jak o kobietach

Tylko tak według Karnickiego rozmawiać można o winie. Wino ma w sobie moc i tajemnicę. Jak kobieta...Delektując się winem uruchamiane są receptory wzroku i węchu... - Wina się nie pije – stwierdza winiarz. – Winem się delektuje. Prawdziwie szlachetne wino jest w pierwszej chwili cierpkie i kwaśne. Ta cierpkość to właśnie największa fantazja wina, słodycz to rzecz uboczna – zdradza.

Wino trzeba najpierw zamieszać i zobaczyć jaki ma kolor – jeżeli na ściankach lampki pozostaje wino i widać kolor – wiemy, że mamy do czynienia z trunkiem wysokogatunkowym. - Smak wina jest indywidualnym odczuciem – objaśnia Feliks Karnicki. – Czasem piję z żoną Ewą wieczorem po lampce i każde z nas ma inne wrażenia.

Oprócz walorów smakowych winiarz zachwala lecznicze moce ukryte w winie. Jedna lampka z wieczora i nie trzeba doktora – mawia. - W dobrym winie mieści się pięćdziesiąt procent apteki – dopowiada Karnicki. – Wino to panaceum na wiele chorób, zwłaszcza na choroby serca i choroby nowotworowe – uważa winiarz.

Krzysztof Schmidt
Fot. autor
1354
gazeta

Dodaj komentarz:

 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 7

Odwiedzin dzisiaj: 1109
Wyświetleń dzisiaj: 1502
Odwiedzin: 1383404
Wyświetleń: 1781796
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone