

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 22:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 18/9 | następny >>>
Słupsk, 2010-01-29
Elektroniczne kształcenie
Pedagodzy uważają, że współpraca rodziców ze szkołą jest podstawą właściwego procesu dydaktyczno-wychowawczego. Nie jest jednak o nią łatwo w dobie cywilizacyjnej choroby na permanentny brak czasu. Niekiedy nawet dla własnych dzieci. Terapię na nią może jednak oferować sama cywilizacja.
Pomysł szybko zaczął się przeradzać w rzeczywistość, a za sprawą Seweryna Węgielnika, jego postać i zawartość zaczęły się rozrastać. Dzisiaj nie jest to tylko dziennik ale i rzeczywisty komunikator, służący całej społeczności szkolnej. Do niej zaliczani są także rodzice, którzy mają całodobowy wgląd w efekty nauki swoich dzieci. Na bieżąco mogą śledzić oceny i kontaktować się internetowo z nauczycielami. Mogą również usprawiedliwiać tą drogą nieobecność ucznia, ale w większości przypadków poparte musi to być przedłożonym później pisemnym potwierdzeniem. - Dla uczniów największe znaczenie ma jednak to, że nawet nieobecność na konkretnej lekcji nie eliminuje możliwości zdobycia przekazywanej właśnie wiedzy – dodaje Tomasz Groch, nauczyciel historii. - W dzienniku bardzo szczegółowo opracowane są wszystkie tematy. Każdy użytkownik ma swoje konto i może „ściągnąć” takie opracowanie w wersji pdf. Poza tym nie czekają w nieskończoność na ocenę swojej pracy, bo dziennik jest jednocześnie zeszytem elektronicznym. Zaraz po sprawdzeniu przez nauczyciela zadania czy innej pracy domowej pojawia się w nim ocena. Dziennik wciąż się rozrasta. Nauczyciele korzystają z niego przy powiadamianiu uczniów o zmianach w planie lekcji, uczniowie komunikują się między sobą i – co podkreślają pedagodzy – mobilizują się wzajemnie do pracy. - Oczywiście, że taki bezpośredni kontakt wymusza na nauczycielu większą uwagę, skrupulatność i poświęcanie czasu na opracowywanie tematów! Jest to jednak pożyteczne z punktu widzenia całego procesu nauczania – podkreśla M. Kryńska. W dzienniku są także... elektroniczne kwiatki, które wymagają systematyczności, wymuszają zainteresowanie, kształtują wiedzę i budują odpowiedzialność. - Jest to wprawdzie zabawa, ale przekładająca się na rzeczywiste zachowania – zapewnia S. Węgielnik, nieszczędzący czasu na doskonalenie dziennika elektronicznego. (hrk)
Fot. Ryszard Hetnarowicz
1462
<<< poprzedni
| 18/9 | następny >>>
Dodaj komentarz: |