Państwowa Filharmonia Sinfonia Baltica w Słupsku ma znaki firmowe, dzięki którym staje się rozpoznawalna w kraju. Najbardziej znanym jest poziom artystyczny orkiestry, osobowość jej szefa Bohdana Jarmołowicza i różnorodność repertuarowa. A jest jeszcze działalność impresaryjna! Takie projekty jak Etnoscena, Schaefferiada czy Konfrontacje Sztuki Kobiecej są już sygnałami wydarzeń kulturalnych.
Ostatnio dołączyły do nich koncerty z udziałem wykonawców, których samo zestawienie jest magnesem oryginalności. Do takich na pewno zaliczyć można solowe popisy koncertmistrzów orkiestry Sinfonia Baltica, znakomity popis Waleriana Ruminskiego (bas) i Ewy Olszewskiej (sopran), a ostatnio koncert trzech basów – Bogdana Kurowskiego, Jacka Ozimkowskiego i Bartosza Urbanowicza. To ostatnie wydarzenie wzbudziło ogromne zainteresowanie. Już sam dobór basów należał do pomysłów nietuzinkowych. I okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Nie po raz pierwszy okazało się prawdą, że basy należą w świecie opery do ludzi obdarzonych największym poczuciem humoru. Dzięki temu koncert przerodził się w prawdziwie show, które nie tylko fascynowało popisami wokalnymi i walorami orkiestrowymi, ale i zaskakiwało wprowadzeniem na scenę nieoczekiwanych rekwizytów (chociażby rolka papieru toaletowego). Nie zabrakło też scenicznych gagów będących parodią dramatycznych zdarzeń operowych. Umiejętnie wkomponował się w atmosferę zabawy dyrygent Jacek Kraszewski, który tym razem poprowadził słupskich filharmoników a swoimi dowcipnymi komentarzami i ciekawostkami wzbogacał atmosferę Wiesław Suchowiejko.
Wszystko to jednak odbywało się niejako na drugim planie, bo całość zdominowała wokalistyka operowa, urozmaicana utworami lżejszego gatunku. Ze słupskiej sceny zabrzmiały m.in. arie Skołuby ze „Strasznego dworu” Moniuszki, Mefista z „Fausta” Gounoda, Griemina z „Oniegina” Czajkowskiego, Banka z „Makbeta” Verdiego czy tytułowego bohatera „Don Giovanniego” Mozarta. W programie koncertu znalazły się również przeboje musicalowe (z „My Fair Lady” czy „Skrzypka na dachu”) i utwory popularne z repertuaru tak znanych wykonawców jak chociażby Frank Sinatra. Znakomicie brzmiały także uwertury operowe, wykonaniem których filharmonicy po raz kolejny udowadniali swoją przynależność do grona najlepszych orkiestr w Polsce. Słupska publiczność długo fetowała solistów i orkiestrę a Sinfonia Baltica może z powodzeniem dopisać ten koncert do listy swoich sukcesów.
Fot. Ryszard Hetnarowicz