Środa, 23 maja 2012 roku, Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 22:00

Temp.: 14 °C
Ciśn.: 1025 hPa
Wiatr: 25 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
Słupsk, 2010-02-26
Dziesięć lat minęło…
Słupska Scania przywiązuje wielką wagę do tego, by pracownicy byli zadowoleni. Troska o dobrą kondycję psychiczną i fizyczną załogi wpisana jest trwale w system wartości uznawany przez cały koncern. Szwedzi są głęboko przekonani, że spokojny, wypoczęty i zadowolony pracownik osiąga lepsze rezultaty w pracy. Szacunek należy się każdemu zatrudnionemu, bez względu na jego stanowisko – nie wolno na niego krzyczeć, trzeba szanować jego wiarę, poglądy i obyczaje. Każdy przełożony musi o tym pamiętać, bowiem w szwedzkim koncernie z żelazną konsekwencją przestrzega się raz ustalonych zasad.

Pracownik musi się dobrze czuć w zespole, a Szwedzi wiele wysiłku poświęcają na różnorodne działania integracyjne. Zawsze pamiętają o tych, którzy związani są z firmą przez wiele lat. Sympatycznym zwyczajem jest wspólne świętowanie jubileuszy. Kameralne spotkanie towarzyskie pozwoliło nielicznej grupce pracowników świętować jubileusz dziesięciolecia pracy w Scanii. Była okazja powspominać pierwsze kroki stawiane w słupskim zakładzie, prześledzić zawodowe biografie. Mniej więcej w tym czasie rozpoczynali pracę: Grzegorz Okołowicz, Bogdan Łakomiec, Jacek Bartosiak, Jarosław Kiełbasa, Piotr Partyka, Tomasz Lipner, Marek Przytulski, Dariusz Dorosiewicz i Artur Piotrowski. Kilku z nich podzieliło się własnymi refleksjami.

Żona spytała, czy napadłem na bank

Grzegorz Okołotowicz – dział kontroli jakości.

Pan Grzegorz podjął pracę w Scanii w styczniu 1998 r. Zatrudniono go jako kierowcę odprowadzającego ciężarówki do dilerów. W 1990 r. w Scanii spadły ilości zamawianych pojazdów i pan Grzegorz stracił pracę. Na szczęście nie na długo, bo tylko na pół roku. Ponownie przyjęto go do pracy w 1991 r. i jest w zakładzie do dziś.

Wspomina, że zanim przyszedł do pracy bardzo się martwił, czy podoła wymaganiom, czy zechcą go w Scanii zatrudnić.- Znajomi opowiadali, że obowiązuje tu wielka dyscyplina i wysoka kultura pracy – mówi Grzegorz Okołotowicz.. - Miałem wielką tremę, gdy po raz pierwszy przekraczałem bramę firmy. Ale stopniowo pozbyłem się stresu i z chęcią szedłem do pracy. Do 2003 r. pracowałem jako kierowca, później przerzucono mnie na linię montażową. Po dwóch latach trafiłem na montaż piętrusów, a później do kontroli jakości. Dobrze pamiętam ten dzień, gdy przyniosłem do domu pierwszą wypłatę ze Scanii. Żona zapytała mnie wtedy, czy obrabowałem bank, że tak dużo pieniędzy przyniosłem. Banku nie obrabowałem, ale jako kierowca zarabiałem rzeczywiście sporo. Ale przez te lata najważniejsza była dobra atmosfera pracy i świetne warunki socjalne. Przyzwyczaiłem się do kolegów i przełożonych. Pierwsze dziesięć lat pracy w Scanii uważam za satysfakcjonujące.

Jak układanka z klocków lego

Marek Przytulski – dział montażu

Marek Przytulski mówi, że pracę w Scanii zaczynał dwukrotnie. Początkowo był to krótki epizod. Kiedy zwalniano pana Marka, obiecano o nim pamiętać. Po roku obietnicę spełniono – dostał propozycję zatrudnienia w magazynie. To było dziesięć lat temu.

Zakład był wtedy mały, niewielu miał pracowników, toteż zmiany na stanowiskach pracy nie były niczym szczególnym. Pewnego dnia zaproponowano panu Markowi przeniesienie na montaż podwozi ciężarówek. – Składanie ciężarówek przypominało wtedy trochę budowanie z wielkich klocków lego. Nie była to trudna praca. Wszyscy się doskonale znaliśmy, atmosfera była świetna. Przez te dziesięć lat zmieniały się moje zadania, ale nie zmienił mi się mistrz. To wspaniałe móc pracować z tym samym człowiekiem tyle lat! Doskonale się rozumiemy i dogadujemy bez zbędnych słów.

Dziś pan Marek jest monterem łączącym nadwozia z podwoziami. Na pytanie, co trzyma go w Scanii, odpowiada, że dobra atmosfera, świetne zaplecze socjalne, czyste ciuchy, możliwość spożycia taniego posiłku, fakt, że nie musi zabierać śniadania do pracy. Za największy swój sukces w minionym dziesięcioleciu uznaje narodziny syna – Maksymiliana, który dziś ma pięć lat i jest wielkim fanem motoryzacji.

Nie zauważyłem, że czas tak szybko leci

Jarosław Kiełbasa – dział montażu

Do pracy w Scanii namawiał pana Jarka ojciec – jeden z pierwszych pracowników firmy. - Miałem praktykę zawodową w Kapenie, a do taty przychodziłem bardzo często. Widziałem jakby dwa światy. Z jednej strony był zadowolony ojciec, który chwalił spokój i porządek w Scanii, z drugiej strony sam widziałem bałagan i prowizorki w Kapenie. Ojciec namawiał mnie do pracy, ale go wtedy nie posłuchałem. Gdybym posłuchał, miałbym już nie dziesięć, a piętnaście lat stażu!

Do Scanii przyszedł już po wojsku w 1999 r. Montowano wtedy w Scanii ciężarówki, a pan Jarkowi przydzielono zadanie rozkładania wiązek elektrycznych w kabinach kierowców. Później uzbrajał sufity, montował oświetlenia, pracował w dziale podwozi. Za niezwykle cenne uznał doświadczenie zdobyte podczas stażu w Szwecji. – Po dziś dzień to doświadczenie mi się przydaje – twierdzi pan Jarek, który bardzo chciałby przenieść szwedzkie wzory na rodzimy grunt. Dziś pan Jarek jest liderem S Line. Oceniając pierwsze dziesięciolecie spędzone w Scanii mówi: - Myślałem, że będzie trudniej, ale jak się ma trochę drygu, to można sobie ze wszystkim poradzić. Nauczyłem się czytać dokumentację techniczną, z czego bardzo jestem zadowolony, bo w wielu sytuacjach mi to pomaga. Kiedy zaczynałem pracę na montażu ciężarówek marzyłem o tym, by uzyskać prawo jazdy na pojazdy ciężarowe. Marzenie zrealizowałem. Dziś oglądam się na to minione dziesięciolecie i dziwi mnie, że czas tak szybko zleciał, ale to pewnie dlatego, że lubiłem swoją pracę i nigdy mnie nie nudziła. Zapytany o marzenie na następne dziesięciolecie pan Jarek śmiejąc się mówi: - Proszę mi życzyć następnego awansu zawodowego.

Dostałem szansę osobistego rozwoju

Artur Piotrowski – menedżer projektu

Wszystko zaczęło się od tego, że ojciec pana Artura pracował w Kapenie a on sam, będąc uczniem Technikum Mechanicznego, interesował się motoryzacją. Kiedy był na drugim roku studiów postanowił podjąć pracę. I wtedy wybrał Scanię, zmieniając status studiów dziennych na kierunku zarządzanie, na zaoczne, bo inaczej trudno było pogodzić obowiązki. Pierwsze kroki stawiał na linii produkcyjnej, przy montażu ciężarówek, później był koordynatorem Systemu Produkcyjnego Scanii, inżynierem produkcji. Każda zmiana stanowiska łączyła się z nowymi wyzwaniami i doświadczeniami. Zapytany o minione dziesięciolecie pan Artur mówi, że gdy przychodził do pracy marzył właśnie o tym, żeby zdobywać nowe doświadczenia i oczekiwać nowych zadań.

- Dostałem możliwość osobistego rozwoju zawodowego – ocenia. - To bardzo cenny dar. Idę ścieżką wytyczoną przed dziesięciu laty i jednego, czego mi można życzyć na tej drodze, to zdrowia i pomyślności na następne lata.

(JNW)
Fot. Jolanta Nitkowska -
1492
gazeta

Dodaj komentarz:

 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 7

Odwiedzin dzisiaj: 1210
Wyświetleń dzisiaj: 1740
Odwiedzin: 1383505
Wyświetleń: 1782034
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone