

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 23:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 15/2 | następny >>>
Słupsk, 2010-03-12
Niesforni nauczyciele
Spodziewać się należało, że przyszłość dzieci najbardziej interesuje rodziców, ale nie było nic bardziej błędnego w takich nadziejach. Rodzice są zaganiani i inne sprawy mają na głowie. Nawet wcześniej nie mieli czasu wziąć udziału w urzędowo i medialnie obwieszczanych konsultacjach dokumentu sporządzonego na zlecenie Urzędu Miejskiego. W Herbaciarni pojawili się przede wszystkim nauczyciele. A bardziej precyzyjnie – dyrektorzy słupskich szkół podstawowych i gimnazjalnych, bo to takich placówek strategia przede wszystkim dotyczy. Nie tylko publicznych. Co było najciekawsze w tej dyskusji? Na pewno nie wypowiedzi jej uczestników skupiające się na aspektach ekonomicznych i organizacyjnych słupskiego szkolnictwa. Łącznie ze śmiałą tezą, że to oświata pożera budżet miasta i trzeba się zastanowić nad posunięciami likwidacyjnymi! Na ten głos – nie spośród pedagogów – spuśćmy jednak zasłonę miłosierdzia. Zdecydowanie najciekawsze w tym spotkaniu było zachowanie przedstawicieli naszej oświaty. Do żywego przypominało... postawę uczniów w rozbrykanej klasie. Albo w pokoju nauczycielskim podczas przerwy, gdy wszyscy mówią a nikt nie słucha. W trakcie wypowiedzi jednych inni półszeptem komentowali stawiane tezy, próbowali ironicznym śmiechem zbić go z pantałyku, ostentacyjnie wyrażali swoją dezaprobatę (a niekiedy niechęć) dla zabierającego głos... A już ciekawostką oświatową było to, że każdy słyszał co chciał – bo nie zawsze słuchał – a potem tłumaczono sobie, że nie zostało powiedziane to co powiedziane, tylko... Że ktoś nie zna podstawowych wskaźników oświatowych i powinien zapoznać się z dokumentem zanim zabierze głos... Kto inny powinien siedzieć cicho, bo nie da się porównywać szkół publicznych z niepublicznymi... I chyba nie byłem jedynym, którego wprawiało to w zażenowanie. Spoglądałem w stronę dyrektora miejskiego wydziału oświaty i bez specjalnego wysiłku można było odczytać z jego twarzy chęć wstania i... przywołania swoich – było nie było – podwładnych do porządku. I nie wiem, co go przed tym powstrzymywało! Chyba tylko niestosowność zwracania uwagi nauczycielom... na ich zachowanie! Dobrze, że w całym spotkaniu znalazł się także akcent humorystyczny. Szefowa CIO postawiła tezę (trzymała się jej do końca), że Urząd Miejski poszkapił powiadomienie mieszkańców miasta o konsultacjach strategii oświatowej. Wyliczenia, co w tej sprawie zrobiono, zakończyło bicie się w piersi wiceprezydenta Ryszarda Kwiatkowskiego – jedynie nie chodził z dyrektorem oświaty po domach i nie pukał do drzwi prywatnych mieszkań słupszczan. No właśnie! - wyrwało się szefowej i zaraz rzuciła hasło... rozpoczęcia konsultacji od początku. Dyrektorzy zbiorą rodziców w szkołach i skonsultują... Coś mi to przypomina, ale można i tak! Rok 2010 już wprawdzie jest, ale do 2014 jeszcze kawał czasu! Zdążymy! Tym bardziej, że i podczas spotkania mówiono o tym, że strategia powinna sięgać roku 2018, a do niego jeszcze dalej! Ryszard Hetnarowicz
1507
<<< poprzedni
| 15/2 | następny >>>
Dodaj komentarz: |