

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 23:00 ![]() Temp.: 14 °C ![]() Ciśn.: 1025 hPa ![]() Wiatr: 25 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 20/11 | następny >>>
Słupsk, 2010-04-02
Budowniczy zamków
Niewielu ludzi potrafi tak skrupulatnie przeniknąć tajemnice konstrukcyjne starych zamków, jak czyni to Jarosław Markowski. Uczestniczył już w budowie kilku zamków nad Loarą, przygotowuje się do budowy Kremla i wawelskiego wzgórza. Wszystkie wykonane przez niego budowle są wiernymi kopiami oryginałów – tyle, że w miniaturze.
Już w słupskiej pracowni powstała trzecia (w kolejności) w Europie, a druga posadowiona na wodzie potężna makieta opery w Sydney, która ważyła ponad półtorej tony i trafiła do „Parku Marzeń” w Inwałdzie pod Wadowicami. W tym parku miniatur jest już kilka makiet zrealizowanych przez pana Markowskiego, wyszkolił tam także ekipę modelarzy, którzy sami powiększają zasoby Inwałdu. Z benedyktyńską cierpliwością Budowanie architektonicznych miniatur, to bardzo skomplikowany proces wymagający ogromnego talentu technicznego i benedyktyńskiej cierpliwości. Jak się buduje stare zamki? Pan Jarosław mówi, że musi zobaczyć przestrzenną makietę w swojej wyobraźni - dopiero wtedy podejmuje się dzieła jej realizacji. Najpierw miesiącami bada archiwalne dokumenty, później robi ogromne ilości zdjęć szczegółów architektonicznych. Skrupulatne przygotowanie jest warunkiem dobrego projektu technicznego. Przyglądałam się pracy pana Jarosława nad makietą zamku bytowskiego, który znajdzie się w nowo tworzonym parku miniatur pomorskich pod Kartuzami. Aby poznać szczegóły konstrukcyjne krzyżackiej twierdzy musiał doskonale poznać historię obiektu, plany zamku, wymiary komnat, przekroje architektoniczne. Pokaźna seria zdjęć dokumentowała rzeczywistą kolorystykę, a nawet kolory kamieni podmurówki. Musiały być policzone dokładnie rzędy cegieł, pomierzona wielkość okien, wież, krużganków. Makieta bytowskiego zamku zrealizowana w skali 1:25 ma wymiary 2,55 m szerokości i 3,60 długości, zaś najwyższa wieża mierzy 1,15 m. Waga makiety przekroczyła pół tony. - Problemem w tej makiecie były średniowieczne cegły – opowiada konstruktor. - Mają one 8 cm, a więc pomniejszone 25 razy byłyby prawie niewidoczne. Trzeba było znaleźć takie rozwiązanie, by widok murów do złudzenia przypominał autentyczny zamek. W tym przypadku cegły są większe, niż wynika z zastosowania skali. W zamku jest 78 okien – każde z nich zostało wiernie odtworzone. Na dachówkę trzeba było zużyć prawie 7 metrów kw. specjalnego tworzywa, zaś na wieżę ponad 2 metry. Mury zostały wyrzeźbione w grubej płycie PCV. Widok kamieni powstaje poprzez nałożenie na płytę PCV specjalnego materiału nadającego chropowatość i wypukłość. Praca nad makietą trwała prawie 5 miesięcy, a najżmudniejsze było odtwarzanie kolorystyki murów, cegieł i kamieni. Jarosław Markowski przyznaje, że kamienie były zmorą tego przedsięwzięcia, bowiem każdy miał inny kolor. - Malowanie kamieni to okropnie żmudne rękodzieło - wyznaje. – Maluje się szczegóły specjalnymi farbami akrylowymi, odpornymi na działanie warunków atmosferycznych. Po zakończeniu malowania ważna jest konserwacja chroniąca kolory przed działaniem promieni ultrafioletowych Zbuduje Kreml i Wawel? Wszystkie makiety mają własne tajemnice konstrukcyjne, które pozwalają im przetrwać deszcze, mrozy, upały. W przypadku bytowskiego zamku ważne było usztywnienie konstrukcji i odwodnienie makiety, tak by zimą zamarzająca woda jej nie rozwaliła. - Konstruktor musi przewidzieć, w których miejscach budowli może gromadzić się woda z opadów i śniegu – opowiada pan Jarosław. – Trzeba tak sprytnie wykonać odwodnienia, by nie były widoczne. W Polsce jest trzech makiecistów, którzy tworzą zamki, pałace i kościoły. Wykonane obecnymi technikami, z zastosowaniem tworzyw sztucznych makiety wytrzymują średnio ok. 30 lat. Pierwsze makiety w Europie wykonane ze sklejki, posadowione w Szwajcarii, mają już ok. 40 lat i trzymają się świetnie tylko dzięki kosztownej konserwacji. Na razie pan Jarosław odpoczywa po wielu miesiącach bardzo intensywnej pracy, ale już pojawił się inwestor, który chce mu powierzyć wykonanie miniatur Kremla i całego wawelskiego wzgórza. - Będzie pan budował Kreml i Wawel? – pytam. - Jeszcze nie wiem…! Może gdyby znalazła się dokumentacja architektoniczna,a ja miałbym fundusze na zakup specjalnej maszyny do rzeźbienia murów, to podjąłbym się tego zadania?. Podczas naszej rozmowy cały czas myślę o tym, że mając w Słupsku taki skarb, jakim są rzadkie umiejętności pana Jarosława, należałoby je wykorzystać na pożytek miasta czy jego okolic. Jest niedaleko Słupska piękna wieś Kuleszewo, w której w przeszłości przychodziły na świat ogromne ilości bajek. – Czy wykonałby pan makietę królestwa z baśni - pytam. – Gdyby znalazł się inwestor, z wielką przyjemnością wykonałbym miniatury bajkowych zamków. Takiej atrakcji nigdzie w Polsce nie ma! Jolanta Nitkowska-Węglarz
Fot. autorka
1532
<<< poprzedni
| 20/11 | następny >>>
Dodaj komentarz: |