

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 12:00 ![]() Temp.: 15 °C ![]() Ciśn.: 1029 hPa ![]() Wiatr: 27 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 14/2 | następny >>>
2010-04-16
Ziemia fatalna...
Cóż jest w tej smoleńskiej ziemi takiego, że postrzegamy ją jako metafizyczne miejsce przeklęte, które co pewien czas przypomina o sobie tragediami? Może warto byłoby przywołać zdarzenia, które skazały ją na przekleństwa i klątwy? Bo przecież sama ziemia nie jest niczemu winna! Od zawsze znosić musiała, a i przyjmować, los gotowany jej przez ludzi. A przecież, jak w żadnej innej, w jedną rzekę zlewa się w niej krew rosyjska i polska, pozostająca po toczonych tu bitwach i wojnach. Nie ma potrzeby sięgać zbyt głęboko. Wystarczy odsłonić kartę sprzed równo czterystu lat. Kto wie, czy nie dopełniła się klątwa hetmana Stanisława Żółkiewskiego? W 1609 roku za nic nie chciał szturmować Smoleńska. Jak mógł odradzał to królowi Zygmuntowi III Wazie i jego żądnym bogatych łupów poplecznikom. Ale ten uparł się, że najpierw zdobędzie Smoleńsk, a potem ruszy na Moskwę i włoży na swoją głowę kołpak carów. Żółkiewski musiał w końcu ulec i wziął udział w wyprawie zorganizowanej w rzekomej obronie kolejnego cara samozwańca (dymitriadzie). Mimo, że widział w niej jedynie prywatę królewską i całkowite rozmijanie się królewskich ambicji z interesem Rzeczypospolitej. Oblegał Smoleńsk, ale z rad jego nie korzystano. W końcu, po pokonaniu przeważających wojsk cara Szujskiego pod Kłuszynem, ruszył w stronę Moskwy. Jako jedyny wódz europejski ją zdobył , a Polacy okupowałi przez blisko dwa lata. Po zawarciu układu z bojarami o oddaniu tronu carskiego królewiczowi Władysławowi, hetman wrócił pod Smoleńsk do tkwiącego pod jego murami króla Zygmunta. Władca nie zaakceptował układu moskiewskiego, bo... nie syna Władysława widział na carskim stolcu, lecz siebie. Żółkiewski nie zdzierżył. Ruszył do Kijowa, by pilnować kresów wschodnich, a na odchodnym miał powiedzieć: Ta ziemia pochłonie tysiące polskiego rycerstwa i nigdy jej syta nie będzie! Tak się płaci prywata i kupczenie narodową niezgodą! Był rok 1610 i smoleńska ziemia jeszcze długo spływała krwią, zanim miasto zostało zdobyte w tej najokrutniejszej z polsko-moskiewskich wojen. Jak głęboko w kresowej tradycji musiała przetrwać ta skaza, niech świadczy inna opowieść zasłyszana w latach sześćdziesiątych, której trudno odmówić prawdopodobieństwa. W 1940 roku, kiedy zastanawiano się, co zrobić z jeńcami polskimi przetrzymywanymi w obozach starobielskim, ostaszkowskim i kozielskim, Ławrientij Beria miał podobno wskazać na Smoleńsk i stwierdzić: Niech Polacy idą do tych, którzy krwi moskiewskiej byli niesyci! Czy i ten wyrok zrodził fatalizm tej ziemi? Nie! To nienawiść i mściwość rodzą zjawiska, w których skłonni jesteśmy upatrywać działania sił fatalnych., a nasza bezradność wobec zła tylko je potęguje. Nie obwiniajmy ziemi, bo jednako przyjmuje ona ofiary i katów. I nie od rzeczy jest pamiętać, że nade wszystko w chrześcijaństwie - a do tej wspólnoty należą i Polacy i Rosjanie - nie ma ziemi przeklętej! Jest tylko ziemia święta. A ta zawsze uczyła pokory... Ryszard Hetnarowicz
1544
<<< poprzedni
| 14/2 | następny >>>
Dodaj komentarz: |