Boksowała na mistrzostwach Europy, była bliska zdobycia medalu podczas mistrzostw Unii Europejskiej. Wygrywała walki w wielu turniejach w kraju i za granicą. Trzykrotnie zdobyła tytuły mistrzyni Polski w boksie. Ten trzeci wywalczyła cztery tygodnie temu w Grudziądzu. Z wyglądu bardziej przypomina modelkę niż dziewczynę która świetnie radzi sobie w ringu. Ta znakomita sportsmenka, to Kinga Ruszczyńska, pięściarka Czarnych Słupsk, studentka Wyższej Hanzeatyckiej Szkoły Zarządzania w Słupsku.
Najpierw kick boxing

Jako nastolatka trafiła na trening kick boxingu do jednej ze słupskich szkółek, gdzie treningi prowadzili państwo Lewandowscy. Już po dwóch latach treningu zaczęła osiągać sukcesy. W 2003 roku z mistrzostw Polski młodziczek przywiozła trzy srebrne medale. I gdy wydawało się, że to właśnie ta dyscyplina przysporzy jej sporo radości, brat Łukasz coraz częściej namawiał ją, żeby od czasu do czasu zaglądała na halę przy Ogrodowej. Tak dla własnej przyjemności żeby sobie potrenować na różnych przyrządach dla poprawy kondycji. I chyba przekonał Kingę, gdyż każda jej wizyta w bokserskiej hali coraz bardziej zmieniała jej upodobania. Ostatecznie, zaprawiona w sztukach walki Kinga, przywdziała bokserskie rękawice.
Smykałka po ojcu
Umiłowanie Kingi do boksu nie jest przypadkowe. Smykałkę do uprawiania tej dyscypliny sportu przejęła od swojego taty Henryka, który wiele lat temu też boksował w Czarnych. Wcześniej niż Kinga między linami ringu stanął jej brat Łukasz, który był wicemistrzem kraju wśród młodzieżowców, stoczył wiele walk na krajowych ringach. Okazuje się, że nie tylko Łukasz i Kinga poszli w ślady swojego taty. Od niedawna na halę przy ulicy Ogrodowej przychodzi ich 13-letnia siostra Karolina. Mama trójki rodzeństwa wprawdzie zaakceptowała zainteresowanie syna Łuksza, ale od zawsze była i jest w dalszym ciągu przeciwna zamiłowaniom córek. Nie przeszkadza jednak w rozwijaniu zainteresowań dziewczyn. – Mama nie ma innego wyjścia. Chcemy uprawiać boks, popiera nas w tym nasz tata więc przegłosowaliśmy mamę 3:1. Przekonujemy ją, że nie musi się martwić gdyż boks kobiet nie jest tak brutalny jak mówią wokół ludzie – opowiada Kinga Ruszczyńska.
Trzy złote medale
Z każdym treningiem Kinga nabierała pewności siebie. Rozwojem jej talentu zajęli się trenerzy Józef Mazur i Jan Dydak medalista olimpijski z Seulu. Bardzo krótko była juniorką. Po zdobyciu w tej kategorii wiekowej srebrnego medalu rzucono ją na głębokie wody do kategorii seniorek, w której musiała skrzyżować rękawice z doświadczonymi i starszymi pięściarkami. Jej debiut w seniorskim towarzystwie wypadł imponująco. Z mistrzostw Polski w Grudziądzu wróciła z brązowym medalem, a później, z roku na rok było już tylko lepiej. Trzykrotnie zdobyła mistrzostwo Polski. W 2005 roku w Dąbrowie Górniczej oraz w 2007 i 2010 roku w Grudziądzu. Niezwykle udany start zanotowała podczas mistrzostw Unii Europejskiej. W walce decydującej o medalu nieznacznie uległa na punkty Angielce Hannah Baharry.
Nie tylko sport
Mistrzostwo Polski w kategorii do 48 kilogramów zobowiązuje. Kingę powołano do szerokiej kadry narodowej pięściarek. – Reprezentowanie kraju to spore wyzwanie. Czeka mnie niezwykle ciężkie zadanie. Pracuje w fabryce okien i drzwi PCV „Bajcar” oraz studiuje, ale na szczęście jestem na zjazdach co drugi weekend, więc wygospodaruję jeszcze trochę czasu na uprawianie sportu. W sumie nie mam go za wiele na inne zainteresowania. Czasami wybiorę się na mecz Gryfa Słupsk, gdyż w klubie tym trenuje mój chłopak Marcin Pluta. Obecnie leczy kontuzję, więc możemy widzieć się częściej – wyznaje Kinga. - Gdy mam zawody mogę liczyć na swój zakład, który umożliwia mi wyjazdy. Chcąc przygotować się do reprezentacyjnych występów będzie niezwykle trudno to wszystko pogodzić, a przy tym potrzebne są pieniądze. Wprawdzie pracuje, ale prawie wszystko co zarobię przeznaczam na życie i studia. Coraz lepiej mi się boksuje, ale zdaję sobie sprawę, że bez pomocy z zewnątrz nie poradzę sobie, by spełnić marzenia o większych sukcesach niż mistrzostwo Polski. Niebawem mogę być objęta przygotowaniami do mistrzostw Europy i powołana na zgrupowania kadry. Obawiam się jednak, że jeżeli nie otrzymam żadnej pomocy, moja przygoda z kadrą może się zakończyć – dodała pięściarka.
Fot. autor