

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 12:00 ![]() Temp.: 15 °C ![]() Ciśn.: 1029 hPa ![]() Wiatr: 27 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 17/2 | następny >>>
2010-04-30
Wszystko wróci do normy
Ostatnie wydarzenia każą postawić jeszcze jedno pytanie: czym jest i czym powinna być żałoba. Jak należy ją przeżywać. Czy patriotą i wzorowym obywatelem jest ten, kto ostentacyjnie manifestuje żal? Ten, kto kilkanaście godzin stoi pod pałacem prezydenckim w towarzystwie handlarzy oscypkami, balonikami i zniczami? - Tendencja do wybielania czy też do gloryfikacji niektórych ofiar katastrofy jest dość naturalna, ale jej rozmiary przestały być naturalne. Śmierć nie czyni ludzi lepszymi niż byli. Ta tendencja rodzi poważny problem etyczny, bo w ukryty sposób propaguje przekonanie, że śmierć wszystko usprawiedliwia, że śmierć zmazuje winy, że śmierć zmazuje grzechy, błędy. Że śmierć zmienia umarłego na lepszego. To oczywisty fałsz, jakże niebezpieczny – twierdzi prof. Wiesław Łukaszewski, psycholog społeczny. Zgadzam się z nim w całej rozciągłości.. To, że ludzie w obliczu śmierci chcą być blisko siebie jest normalne. To, że od innych oczekują współczucia – także. Ale już to, że niektórzy są dumni, ze cały świat nam współczuje, nie wydaje mi się normalne. Lepiej byłoby, gdyby ten świat nie miał powodów do współczucia. Niebawem jednak wszystko wróci do normy. Objawy żalu, bólu i cierpienia zejdą na trzeci plan. A może tam były przez cały czas, tylko nie wypadało tego okazywać? 10 kwietnia ludzie przeżyli szok, zetknęli się z niewyobrażalnym nieszczęściem. I najwyraźniej wyobrazili sobie, że to nieszczęście uczyni ich lepszymi, ucywilizuje politykę. Otóż twierdzę, że tak nie będzie. Władza to zbyt silny środek uzależniający, aby się od niego tak łatwo uwolnić. Dlatego niektórzy będą do niej dążyć po trupach – choć to może niestosownie brzmi. Wykorzystają katastrofę. Będą oczekiwać realizacji politycznego testamentu zmarłych. Ale państwo nie jest prywatnym dobrem, nawet najważniejszej osoby w kraju. Spadek należy do wszystkich. Dwudziestu dwóch kandydatów staje w prezydenckie szranki. Część z nich prawdopodobnie odpadnie w przedbiegach, bo nie uda się im zebrać stu tysięcy podpisów. Jednak ci, którzy ruszą do boju, nie będą przebierać w środkach. Stawka jest zbyt wysoka. Jak się idzie na wojnę, trzeba się liczyć z ofiarami. Dlatego wcale się nie zdziwię jeśli w kampanii wykorzystane zostaną trumny. I to będzie odpowiedź na pytanie czego nauczyła nas katastrofa i jacy naprawdę jesteśmy. Leokadia Lubiniecka 1559
<<< poprzedni
| 17/2 | następny >>>
Dodaj komentarz: |