Czwartek, 24 maja 2012 roku, Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny  
Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny Zbliżenia - Słupski dwutygodnik regionalny
     Główna Archiwum PDF Dla reklamodawców Kontakt Fotogalerie Topy regionu Wirtualny spacer
menu:

e-Prenumerata
Zbliżeń





POGODA SŁUPSK:
godz. 13:00

Temp.: 15 °C
Ciśn.: 1029 hPa
Wiatr: 27 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm






CZYTELNIA

gazeta
rozwiń spis treści
gazeta gazeta
2010-07-09
Patriotyzm bez języka

Nie od dzisiaj przeraża mnie szafowanie słowem „patriotyzm”. I przydawanie mu różnych przymiotników. Mieliśmy już patriotyzm narodowy, lokalny, środowiskowy, partyjny, historyczny, rodzinny, a ostatnio doszedł jeszcze patriotyzm pamięci! Wszystko bez rozumienia znaczenia tego słowa i bez szacunku dla języka, który je stworzył. I o ten szacunek mi chodzi!

Rozumiem, że każda kampania wyborcza jest obiecywaniem gruszek na wierzbie. Rozumiem maski kandydatów nierozdzielnie sklejone z ich ekshibicjonizmem. Rozumiem nadużywanie symboli i tworzenie nowych. Nie potrafię jedynie zrozumieć językoznawczych, wynalazczych zapędów kandydatów. Tym bardziej, że upiór „wybitnego językoznawcy” jeszcze potrafi przerażać! Drażni mnie w takim samym stopniu „kilka Polsk”, co „zabici w katastrofie”. Zdegustowany bywam całkowitym ignorowaniem zasad składni i brakiem rozumienia semantyki słowa. Zażenowany tłumaczeniem się przejęzyczeniami i pomyłkami. I obojętnie czy są to kandydaci na najwyższy urząd w państwie, czy na luminarzy lokalnej społeczności. Z tą różnicą, że ci z najwyższej półki są medialnie szerzej eksponowani i dlatego bardziej narażeni na śmieszność, na obnażanie ich językowej indolencji! Ci drudzy, na szczęście, tylko lokalnie!

Drażni mnie to szczególnie w kontekście obnoszenia się ze swoim patriotyzmem. Pouczania o jego sensie i wartości! Większość jedynie słusznych kandydatów dziwnym trafem zapomniała, że ten naród przetrwał wiele burz i zawieruch dziejowych właśnie dzięki językowi. Nieświadomość tego połączona jest dodatkowo z manifestacją lekceważenia dla formy wyrażania swoich myśli. A że sa one nie najwyższych lotów i doniosłości, to tym bardziej powinny być ubrane w starannie wyszykowaną szatę. W takich sytuacjach przypomina mi się uwaga znakomitej słupskiej polonistki Haliny Sznigir. Gdy uczeń plótł coś „bez ładu i składu”, przerywała: „Jeśli w głowie pustka, postaraj się chociaż poprawnie po polsku o niej opowiedzieć”. Szkoda, że nie można do Pani Profesor odesłać tej rzeszy polityków i działaczy, którzy z takim namaszczeniem kaleczą język i na dodatek sugerują... ukryte w niewiedzy treści.
A płynie kolejna fala pustosłowia, nadętych frazesów i niesie następnych „językoznawców”. Idą wybory samorządowe! I znów będzie opowiadanie o tym co zrobiłem, co robię i co zrobię! I znów sprawdzi się stara prawda: Jeśli mówię, że zrobię, to... mówię! I jak zwykle pozostanie fatalna jakość opowieści, nieświadomość znaczenia słów i związków frazeologicznych! Jestem przekonany, że i tym razem będzie się chciało krzyknąć w stronę mówcy: Człowieku! Nie opowiadaj, że idziesz, bo... siedzisz!

Dobrze, że kulminacyjna fala radosnej twórczości językowej kandydatów na prezydenta i ich sztabów przypadła na czas wakacji! Mniej uczniowskich umysłów zostało zatrutych kalekimi tworami słownymi i zarażonych pustą frazeologią o patriotyzmie, dla którego język jest najmniej istotnym elementem. Niestety, szczyt kampanii samorządowej przypadnie na czas wzmożonej aktywności uczniów. Bo to przecież po wakacjach umysły wypoczęte, chłonne i otwarte na wiedzę! Ciekaw jestem, ile językowych potworków znajdzie się przy tej okazji w powszechnym obiegu, a potem tylnymi drzwiami zostanie wprowadzonych do słowników poprawnościowych? Dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne konsylium językoznawczych zwolenników tzw. frekwencyjności występowania słowa w języku mówionym, które nareszcie usankcjonuje czasownik „poszłem”, bo przecież i tak zdarzało się powiedzieć naszym kandydatom! I wielu jeszcze powie! Ale to przecież... przejęzyczenie!

Może warto niekiedy pomyśleć nie tylko o tym, co się chce powiedzieć, ale i jak? Może lepiej zaniechać nieudolnych opowieści o zamiarach, a skupić się na realizacji ich treści? Tylko do kogo ta mowa?! Jak niedawno dało się słyszeć, sięganie po władzę, to patriotyzm partyjny! I w tym dążeniu trzeba być nieugiętym, silnym! Fakt! Jak nie w języku, to w... gębie. Pragnienie władzy jest silniejsze od śmieszności!

Ryszard Hetnarowicz
1652
gazeta

Dodaj komentarz:

nauczycielka, 2010-07-11 14:16:12
Panie Redaktorze! A nie jest przypadkiem tak, że politycy chodzą sobie po ulicach i język dopasowują do tej - jak orzekł jeden z nich - ciemnej masy. Ona wszystko kupi, a język to już na pewno ma w... wielkim poważaniu. Nie jest więc istotne ani co, ani jak! Aby się wdzięcznie uśmiechać lub stroić srogie miny! Wielkie podziękowanie za przywołanie autorytetu Pani Profesor Sznigir. Też byłam jej uczennicą, ale nie najlepszą. Dlatego wzięłam się za geografię!
tet_or, 2010-07-11 13:15:41
Brawo, Panie Ryszardzie! Jest w tym felietonie - jak powiedziałby klasyk - i śmieszno, i straszno! Niestety, z naciskiem na to drugie! Doprawdy szkoda, że tak mało ludzi docenia wartość języka i tak niewielu staje w jego obronie!
 
gazeta
Autor:
Mail: (nie będzie wyświetlany)
Komentarz:
 
  - wpisz słowo z obrazka (ochrona antyspamowa)
  
gazeta
Online: 6

Odwiedzin dzisiaj: 753
Wyświetleń dzisiaj: 885
Odwiedzin: 1384308
Wyświetleń: 1783017
Copyright Bednarek Media © 2006-2007
Wszelkie prawa zastrzeżone