

|
menu:
e-Prenumerata
Zbliżeń
POGODA SŁUPSK:
godz. 13:00 ![]() Temp.: 15 °C ![]() Ciśn.: 1029 hPa ![]() Wiatr: 27 km/h Śnieg: 0.0 mm Deszcz: 0.0 mm |
CZYTELNIA
<<< poprzedni
| 19/11 | następny >>>
Słupsk, 2010-07-09
Psa nie można uczłowieczać!
Zbliżająca się 65. rocznica istnienia w Słupsku Szkoły Policji była okazją do zaproszenia ostatniego już z żyjących absolwentów pierwszego kursu. I to człowieka wyjątkowego, bo związanego z w niecodzienny sposób z pamięcią kilku pokoleń miłośników filmu i polskich seriali. Słupsk odwiedził 87-letni Franciszek Szydełko, najpierw treser psów policyjnych, a później opiekun Szarika, Cywila, Saby...
W ówczesnej Szkole Milicji Obywatelskiej rozpoczął naukę na kursie przewodników psów, a po ukończeniu go – ze względu na swoje wyjątkowe zdolności – szybko awansował. Wtedy była to jedyna placówka tego typu w kraju, ale już na początku lat pięćdziesiątych XX wieku przeniesiona została do podwarszawskich Sułkowic. Razem z psami powędrował tam i Franciszek Szydełko, ale Słupsk odcisnął się w sposób szczególny w jego pamięci. Tutaj poznał żonę i tutaj urodził się jego syn. - Mieliśmy też na tych terenach idealne warunki do szkolenia psów – wspomina F. Szydełko. - Liczne tropy, pola, lasy, różnorodność natury... I wszędzie można było wejść! Nikt nie przeganiał z powodu niszczenia zasiewów, roślin... W Sułkowicach było już inaczej! Wcześniej jednak spotkała go przygoda, która zadecydowała o całym jego życiu. Aleksander Ford kręcił „Ulicę Graniczną” i potrzebował psa z przewodnikiem. Do wykonania tego zadania oddelegowany został właśnie Franciszek Szydełko. To był debiut filmowy i jego, i psa, a scena odegrana przez zwierzę należy do jednej z najmocniejszych w polskiej kinematografii! I tak okazało się, że miłość i zrozumienie dla zwierząt trzeba będzie dzielić z pasją filmową. Jego zwierzęta zagrały w ponad 150 filmach, a on sam ma na koncie 49 ról filmowych. - Nie zawsze można było powierzyć zwierzę aktorowi, a więc i ja musiałem wystąpić na planie. Grałem nawet w takich filmach jak „Katastrofa na Gibraltarze” czy „Quo vadis”, gdzie zwierzęta nie odgrywały pierwszoplanowych ról – opowiadał znakomity treser i pokazywał zdjęcia ze swoimi rolami. Rzecz jasna, największą popularność zdobyły jego dwa filmowe psy – Szarik i Cywil – oraz zwierzęta w serialu „Karino”. - Rolę Szarika grał tylko jeden pies – wabił się Tamerlan - i nieprawdą jest, że były ich trzy czy cztery, jak opowiadano później. W jednej scenie, skoku z pierwszego piętra, wystąpił jego dubler – Atak – dementuje plotki F. Szydełko. - Któregoś dnia nawet Franciszek Pieczka był tak zdezorientowany tymi donosami, że zadzwonił do mnie i chciał wiedzieć... jak było naprawdę z tym Szarikiem. Ale w filmach brały udział nie tylko psy układane przez wybitnego tresera. Pojawiały się przecież konie, wielbłądy, a nawet... żmije. - Ze zwierzętami mogę zrobić wszystko, ale nie można zapominać, że zwierzę jest tylko zwierzęciem! Nie można go uczłowieczać, ale trzeba mieć dla niego szacunek – mówi Franciszek Szydełko, który do dzisiaj podejmuje się różnorodnych zadań związanych z układaniem zwierząt dla potrzeb planu filmowego. (hrk)
Fot. Ryszard Hetnarowicz
1661
<<< poprzedni
| 19/11 | następny >>>
Dodaj komentarz:Piotr Jóźwiak, 2011-07-04 12:52:22
Miałem przyjemność spotkać Pana pulkownika byłem nawet u Pana w domu na Koszykowej, a to za sprawa Pańskiego syna Krzysztofa - pracowaliśmy razem w WFF w Łodzi. Syn jest bardzo dumny ze swojego ojca i dużo o Panu opwiadał - dobrego. Byliśmy razem w Kelln za chlebem i od tego momentu kontakt z Pańskim synem Krzysztofem się urwał
jeżeli to możliwe to proszę o podanie telefonu do syna. Pozdrawiam Piotr Jóźwiak tel.695 731 242
|